Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle metamorfozy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Czarno-białe zdjęcia na profilu Martyny Wojciechowskiej. Tak bardzo przykro
Agata Piszczek
Agata Piszczek 01.11.2026 13:04

Czarno-białe zdjęcia na profilu Martyny Wojciechowskiej. Tak bardzo przykro

Czarno-białe zdjęcia na profilu Martyny Wojciechowskiej. Tak bardzo przykro
fot. KAPiF

Martyna Wojciechowska w Dzień Wszystkich Świętych opublikowała na Instagramie poruszający wpis poświęcony bliskim, których już nie ma. Podróżniczka zamieściła czarno-białe zdjęcia zmarłych osób, które odegrały ważną rolę w jej życiu. W osobistym wyznaniu opowiedziała, czego się od nich nauczyła i jak ich obecność nadal wpływa na jej codzienność. Na koniec zwróciła się do obserwatorów z ważnym apelem.

 

Wspomnienia Martyny wywołały duże poruszenie wśród internautów. Pod jej publikacją pojawiły się komentarze pełne wzruszenia, wsparcia i słów uznania. Dziennikarka przypomniała, że pamięć o tych, którzy odeszli, nie powinna ograniczać się do jednego dnia w roku.

 

Dziś Wszystkich Świętych. Martyna Wojciechowska wspomniała cztery wyjątkowe osoby. Każda zostawiła w jej życiu ślad

Dziś, 1 listopada, obchodzimy Wszystkich Świętych. To dzień, w którym szczególnie wracamy myślami do tych, których nie ma już wśród nas. Martyna Wojciechowska postanowiła uczcić pamięć bliskich, publikując ich czarno-białe zdjęcia i dzieląc się osobistymi wspomnieniami. Wśród osób, którym poświęciła szczególnie dużo miejsca, znalazł się jej ukochany tata Stanisław. Podróżniczka nie ukrywała, jak ważną rolę odegrał w jej życiu. To właśnie on wspierał ją w realizowaniu marzeń, nawet wtedy, gdy jej plany wydawały się trudne do zrozumienia dla innych.

Jak podkreśliła, ojciec dawał jej bezwarunkową miłość i pozwalał popełniać błędy, nie odbierając jej przy tym wiary we własne możliwości.

Kochany Tata Stasio, mój największy fan i podpora, dzięki któremu nauczyłam się latać wysoko. Nikt mnie nigdy tak nie kochał. Popełniłam wiele błędów, a dla Niego zawsze byłam najwspanialsza na świecie. To Tata pokazał mi, że warto iść swoją drogą, nawet jeśli jest pod górę i nikt nie rozumie twojego wyboru. Dostać taki dar od Rodzica to siła, której nic nie złamie. Tatku, dziękuję, że byłeś.

Stanisław Wojciechowski zmarł 19 lutego 2025 roku w wieku 90 lat. Był nie tylko ojcem podróżniczki, ale również osobą, która zaszczepiła w niej miłość do motoryzacji. Prowadził warsztat samochodowy i sam interesował się rajdami. Martyna już wcześniej wielokrotnie opowiadała, że dzieciństwo spędzone wśród samochodów miało ogromny wpływ na jej późniejsze zainteresowania.

W poruszającym wpisie nie zabrakło również wspomnienia Jurka Błaszczyka, ojca jej córki Marysi. Wojciechowska podkreśliła, że jest mu wdzięczna za najważniejszy prezent, jaki otrzymała od życia – możliwość bycia mamą.

Jurek Błaszczyk, Tata Marysi. Człowiek, który podarował mi najwspanialszy możliwy dar. To dzięki Niemu mogę być mamą tak wspaniałej istoty, jaką jest Marysia. Dziękuję Ci za to. Naszą córkę wychowuję najlepiej, jak potrafię🙏🏻

Jerzy Błaszczyk był płetwonurkiem, a z Martyną doczekał się córki w 2008 roku. Ich związek nie przetrwał, ale utrzymywali dobre relacje i wspólnie troszczyli się o Marysię. Jurek zmarł w 2016 roku po chorobie nowotworowej. Ich córka miała wówczas zaledwie osiem lat.

Kolejną osobą, o której podróżniczka nie zapomniała, był Artur Hajzer – jej mentor i przyjaciel, związany ze światem wysokogórskiej wspinaczki. To jemu zawdzięczała wiele ważnych lekcji, nie tylko tych dotyczących zdobywania szczytów.

Artur Hajzer, mój mentor i przyjaciel. Człowiek, dzięki któremu stanęłam na najwyższych górskich szczytach, który nauczył mnie, że Everest istnieje nie tylko jako konkretne miejsce na drugim krańcu świata. Człowiek, który nauczył mnie, co jest w życiu naprawdę ważne. „Marysiu, panika nie jest wskazana. To nie jest operacja na otwartym sercu” - Twoje słowa towarzyszą mi do dzisiaj.

Zobacz też: Ekspertka obejrzała orędzie Donalda Tuska. Zwróciła uwagę na ważny szczegół | Świat Gwiazd

Nie zapomniała o przyjacielu, którego straciła podczas pracy. Wspomnienie Rafała jest szczególnie bolesne

Wśród czarno-białych fotografii i osobistych wspomnień znalazło się również miejsce dla Rafała Łukaszewicza. Martyna Wojciechowska opisała go jako przyjaciela i operatora, ale także człowieka, który był dla niej przykładem tego, jak troszczyć się o rodzinę i okazywać miłość najbliższym.

Rafał Łukaszewicz, mój przyjaciel i operator, zakochany w świecie i w swojej rodzinie. Wspaniały mąż i tata. Byłeś dla mnie prawdziwym wzorem tego, jak kochać i dbać o bliskich. Po Twoim odejściu nic już nie było takie samo.

To wspomnienie ma szczególnie trudny kontekst. W 2004 roku podczas realizacji programu „Misja Martyna” doszło do tragicznego wypadku samochodowego, w którym zginął operator Rafał Łukaszewicz. W zdarzeniu ucierpiała również sama podróżniczka, która doznała poważnego urazu kręgosłupa. Drugi operator, Witek Szczepan, został ciężko ranny. Było to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu Wojciechowskiej.

Martyna nie ukrywała później, że powrót do sprawności wymagał od niej ogromnej determinacji. Mimo trudnych rokowań lekarskich rozpoczęła rehabilitację i stopniowo odzyskiwała siły. Z czasem wróciła do podróżowania, a jednym z jej największych osiągnięć stało się zdobycie Mount Everestu w maju 2006 roku. Za tym sukcesem kryje się jednak historia nie tylko odwagi i sportowej determinacji, ale również bolesnych doświadczeń i strat.

Właśnie dlatego wspomnienie Rafała w tegorocznym wpisie tak mocno wybrzmiewa. Podróżniczka nie ograniczyła się do przypomnienia, że był jej współpracownikiem. Zwróciła uwagę na jego prywatną stronę: miłość do rodziny, oddanie bliskim i sposób, w jaki budował relacje. To bardzo osobisty fragment publikacji, pokazujący, że pamięć o człowieku nie sprowadza się do okoliczności jego odejścia.

Wojciechowska wyraźnie zaznaczyła, że wszystkie wymienione osoby pozostawiły po sobie coś, czego nie da się zmierzyć ani zastąpić. Ich słowa, wartości i sposób patrzenia na świat nadal jej towarzyszą. I właśnie na tym postanowiła skupić się w Dzień Wszystkich Świętych – nie na samym smutku, lecz przede wszystkim na wdzięczności za wspólnie spędzony czas.

Zobacz też: Pudzianowski nie wytrzymał po przepychankach pod TK. "Nikt nie ma prawa!" | Świat Gwiazd

Martyna Wojciechowska zaapelowała do internautów. Komentarze pełne wzruszeń

Po wspomnieniach konkretnych osób podróżniczka podzieliła się refleksją, która nadała całej publikacji jeszcze bardziej uniwersalny charakter. Zwróciła uwagę, że w życiu spotykamy wielu ludzi, którzy zostawiają w nas coś wyjątkowego. Nawet jeśli nie możemy już z nimi porozmawiać ani przytulić ich tak jak dawniej, nadal możemy czerpać z tego, czego nas nauczyli.

Tych spotkań i pożegnań, które wpłynęły na moje życie było znacznie więcej. Dziś chcę wspominać przede wszystkim Ich życie.

Głęboko wierzę w to, że zmarli zostają z nami właśnie w ten sposób. W tym, czego nas nauczyli. W decyzjach, które podejmujemy. W historiach, które o nich opowiadamy. W cechach, które rozpoznajemy w sobie.

Nie ma ich tutaj fizycznie, ale swoją obecnością zostawili trwały ślad w naszym życiu.

To właśnie te słowa mogą szczególnie mocno trafić do osób, które również mierzą się z tęsknotą za bliskimi. Wojciechowska przypomniała, że pamięć nie musi oznaczać wyłącznie smutku. Może być także wdzięcznością za miłość, wspólne chwile i wszystko, co otrzymaliśmy od drugiego człowieka.

Na koniec podróżniczka skierowała do obserwatorów ważny apel. Nie chodziło jej o wielkie deklaracje ani wyjątkowe gesty. Zachęciła, by po prostu zadzwonić do tych, którzy wciąż są obok, i powiedzieć im, jak wiele znaczą.

Ściskam Was mocno. I zachęcam, żeby dzisiaj szczególnie zadbać o tych, którzy wciąż są obok i są dla Was ważni.

Zadzwoń do swoich bliskich i powiedz: DZIĘKI, ŻE JESTEŚ. To znaczy więcej niż myślisz. M.

Publikacja szybko stała się miejscem wymiany ciepłych słów. Internauci docenili szczerość Martyny i zwrócili uwagę na przesłanie, które wybrzmiało w jej wpisie. W komentarzach pojawiły się między innymi takie reakcje:

Cudowne świadectwo miłości i pamięci. Słowa o docenianiu tych którzy są obok nas, ogromnie dzisiaj rezonują. Dziękuję za ten ważny wpis;

Zmarli na zawsze pozostają w sercach i pamięci;

Choć nie możemy być już blisko, tych których kochamy; możemy nieść ich dalej w sobie;

Tulę i mega podziwiam Panią, jest Pani piękną Duszą.

Trudno o bardziej wymowne przypomnienie, że Wszystkich Świętych to nie tylko dzień odwiedzania cmentarzy, ale również okazja do pielęgnowania relacji z tymi, którzy nadal są częścią naszego życia.

Nie przegap nowości, obserwuj nas w Google Discover
Obserwuj
Agata Piszczek
O autorze
Agata Piszczek
Redaktor Swiatgwiazd

Dziennikarka portalu Swiatgwiazd.pl. Z mediami i słowem pisanym związana od blisko 10 lat. Absolwentka edytorstwa oraz publikowania sieciowego i cyfrowego na Uniwersytecie Wrocławskim. Doświadczenie dziennikarskie i redakcyjne zdobywała, współpracując z portalami internetowymi, m.in. Goniec i Gorące Tematy. Ze Światem Gwiazd związana od 2026 roku.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji