Zbigniew Boniek w żałobie. Przekazał tragiczne wieści
Środowisko piłkarskie pogrążyło się w żałobie po śmierci Zdzisława Kostrzewińskiego, który odszedł w wieku 80 lat. Były zawodnik Widzewa Łódź zapisał się w historii klubu jako jeden z najważniejszych członków zespołu, który w 1975 roku wywalczył awans do Ekstraklasy. W kolejnych latach współtworzył drużynę zdobywającą pierwsze wicemistrzostwo Polski w dziejach łódzkiego klubu oraz otwierającą mu drogę do występów na europejskiej arenie.
Zdzisław Kostrzewiński przez lata reprezentował barwy Widzewa Łódź, a jego nazwisko na stałe zapisało się w historii klubu. Był kapitanem zespołu podczas pierwszego występu RTS-u w europejskich pucharach. Kibice zapamiętali go również z niezwykłej determinacji w rewanżowym spotkaniu z Manchesterem City, które dograł mimo poważnej kontuzji. Pożegnał go Zbigniew Boniek.
Zdzisław Kostrzewiński był żywą legendą sportu
Zdzisław Kostrzewiński urodził się 26 listopada 1945 roku. Z Widzewem związał się jeszcze jako nastolatek, rozpoczynając treningi w juniorskich zespołach pod koniec lat 50. Później reprezentował również barwy ŁKS-u Łódź i Zawiszy Bydgoszcz, ale ostatecznie wrócił do macierzystego klubu.
W barwach RTS-u rozegrał około 188 spotkań i zdobył 12 bramek we wszystkich rozgrywkach. Był częścią drużyny, która w 1975 roku wywalczyła awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a następnie rozpoczęła jeden z najważniejszych rozdziałów w historii łódzkiego futbolu.
Zobacz także: Uwielbiana gwiazda znęcała się na swoim 13-letnim synem. Sąd nie miał litości
Kostrzewiński poprowadził Widzew przeciwko Manchesterowi City
Szczególne miejsce w karierze Kostrzewińskiego zajmuje wrzesień 1977 roku. Właśnie wtedy Widzew zadebiutował w europejskich pucharach, a jego pierwszym przeciwnikiem był angielski Manchester City. Kostrzewiński wystąpił w roli kapitana i wyprowadził łódzką drużynę na murawę podczas historycznego spotkania.
Zespół prowadzony przez Bronisława Waligórę sprawił ogromną niespodziankę. W pierwszym spotkaniu rozegranym w Manchesterze padł remis 2:2, a obie bramki dla Widzewa zdobył Zbigniew Boniek. W rewanżu w Łodzi było 0:0, co zapewniło polskiej drużynie awans do kolejnej rundy. Było to jedno z najważniejszych osiągnięć wczesnego etapu budowania europejskiej pozycji klubu.
Kostrzewiński zapisał się w historii tego dwumeczu również z powodu dramatycznego urazu. Podczas rewanżowego spotkania został zaatakowany korkami przez jednego z angielskich zawodników. Kontuzja była poważna, a piłkarz miał widoczną ranę nogi. Mimo tego nie opuścił boiska. Sam opatrzył uraz bandażem wyjętym z torby medycznej i kontynuował grę do końcowego gwizdka. Historia jego występu zyskała później określenie gry „z dziurą w nodze” i na stałe weszła do opowieści o dawnym Widzewie.
Zobacz także: Bezwstydnie zakpili z planów Tuska ws. Trybunału. "My go będziemy odbijać siłą"
Kostrzewiński wyjechał do USA. Boniek pożegnał byłego kolegę
Po zakończeniu występów w Widzewie w 1978 roku Kostrzewiński wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam reprezentował barwy polonijnego klubu Wisła Chicago. Do Polski wrócił w połowie lat 80. i przez kolejne lata pozostawał związany z łódzkim środowiskiem piłkarskim. Nie ukrywał przywiązania do czerwono-biało-czerwonych barw. W rozmowach podkreślał, że Widzew był dla niego czymś znacznie więcej niż klubem, w którym występował. Nawet po zakończeniu kariery jego relacja z drużyną nie osłabła. Regularnie wracał wspomnieniami do czasów gry w Łodzi i spotkań z dawnymi kolegami z zespołu.
Informacja o śmierci byłego piłkarza poruszyła również Zbigniewa Bońka. Były reprezentant Polski i kolega Kostrzewińskiego z boiska opublikował pożegnalny wpis na platformie X.
Zmarł Zdzisław Kostrzewiński. Jeden z naszej bandy. Brał udział w budowaniu Wielkiego Widzewa. Znakomity kolega, twardy obrońca. R.I.P. Zdzisiu – napisał Boniek, dodając do wpisu czerwone serca.
Wcześniej komunikat opublikował również Widzew Łódź. Klub przypomniał o zasługach swojego wychowanka, jego udziale w awansie do Ekstraklasy oraz historycznym wejściu drużyny do europejskich pucharów. Zdzisław Kostrzewiński zmarł w wieku 80 lat.