Dominika Chorosińska szczekała w Sejmie. Właśnie przerwała milczenie
Podczas piątkowych obrad Sejmu doszło do nietypowego incydentu z udziałem posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej. W trakcie wystąpienia wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza z ław opozycji słychać było odgłosy przypominające szczekanie, a nagrania wskazały, że jednym z ich źródeł była właśnie Chorosińska. Posłanka później odniosła się do swojego zachowania i bardzo prosto wyjaśniła czym było spowodowane.
Chorosińska „szczekała” w Sejmie podczas wystąpienia Kosiniaka-Kamysza
Piątek, 4 września, miał w Sejmie swój nietypowy moment. W czasie wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z ław posłów Prawa i Sprawiedliwości zaczęły dochodzić odgłosy przypominające szczekanie. Nie był to komentarz, okrzyk ani standardowa sejmowa reakcja. Na nagraniach z sali plenarnej słychać wyraźnie dźwięki, które zwróciły uwagę obecnych.
Jak wynika z nagrań, ich autorką była posłanka PiS Dominika Chorosińska. Polityczka nie ograniczyła się później do samego zachowania na sali plenarnej. Sprawa szybko przeniosła się również do internetu, gdzie Chorosińska odniosła się do swojego zachowania na platformie X.
Zobacz także: Żona Adriana Szymaniaka zareagowała na to, co robi jego matka. Zapowiada kroki prawne
Chorosińska zabrała głos po sejmowym incydencie
Posłąnka napisała, że jest to „jedyny język”, jaki mają rozumieć Władysław Kosiniak-Kamysz oraz premier Donald Tusk. Tym samym posłanka nie pozostawiła swojego zachowania bez komentarza i sama wyjaśniła, jak traktuje użycie tego rodzaju formy podczas sejmowego wystąpienia.
Jedyny język jaki rozumieją @donaldtusk i @KosiniakKamysz to szczekanie psów z Kłodzka
Nagranie z sali plenarnej szybko stało się przedmiotem komentarzy polityków. Zachowanie posłanki PiS skrytykowali przedstawiciele obozu rządzącego. W przypadku takich sytuacji reakcje są zwykle szybkie, bo każde zachowanie parlamentarzystów podczas obrad jest rejestrowane i może zostać później odtworzone w mediach społecznościowych. Tym razem również nie było inaczej. Co istotne, krytyka pojawiła się także ze strony polityka Prawa i
Trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS - ocenił sam Władysław Kosiniak-Kamysz.
Zobacz także: To mama Adriana Szymaniaka pokazała w sieci. Brak zgody na pochówek to dopiero początek
Bocheński skrytykował zachowanie posłanki PiS
Sprawa nie zakończyła się więc wraz z wystąpieniem Kosiniaka-Kamysza. Zarejestrowane na nagraniach odgłosy przypominające szczekanie zostały szeroko zauważone, a późniejszy wpis Chorosińskiej nadał całej sytuacji dodatkowy kontekst. Posłanka PiS przyznała, że to ona wydawała te dźwięki, a następnie określiła je jako formę komunikatu kierowanego do premiera i wicepremiera.
Najbardziej jednoznaczny komentarz ze strony jej własnego środowiska przedstawił Tobiasz Bocheński. Europoseł PiS nazwał zachowanie Chorosińskiej „obrazem politycznej degradacji”. Jego wypowiedź znalazła się więc po stronie krytycznych reakcji na wydarzenie z sejmowej sali.
Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca. Faktycznie widzimy, że pewne standardy się mocno zmieniły na niekorzyść, ale nie powinniśmy poddawać się złym tendencjom, tylko powinniśmy mierzyć wyżej - powiedział w Polsat News.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert