Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Dominika Clarke naprawdę to przeżyła. "Łzy same napłynęły mi do oczu"
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 26.06.2026 12:46

Dominika Clarke naprawdę to przeżyła. "Łzy same napłynęły mi do oczu"

 Dominika Clarke naprawdę to przeżyła. "Łzy same napłynęły mi do oczu"
fot. Facebook

Dominika Clarke zdobyła się na wyjątkowo osobiste wyznanie. Słowa jej syna wywołały u niej ogromne emocje i sprawiły, że wróciła wspomnieniami do własnej młodości oraz relacji z mamą.

Życie rodziny Clarke w Tajlandii

Rodzina Dominiki Clarke i Vincenta wychowywała jedenaścioro dzieci. Ich codzienność była regularnie pokazywana w mediach społecznościowych, gdzie opisywano poranne przygotowania, organizację dnia, zakupy oraz sprawy domowe. Przez dłuższy czas rodzina mieszkała w Tajlandii, a sama przeprowadzka stała się ważnym etapem w ich historii. Publikowane materiały koncentrowały się na codziennych czynnościach i organizacji życia dużej rodziny. Pokazywano również, jak wyglądały przygotowania do kolejnych dni i obowiązków. Życie w nowym otoczeniu opisywano jako wymagające i bardzo zorganizowane.

Zmiana kraju oznaczała nie tylko wyjazd na inny kontynent, ale także wejście w inne warunki życia. Codzienne obowiązki dużej rodziny wymagały tam innej organizacji niż wcześniej. Rytm dnia był podporządkowany opiece nad dziećmi, logistycznym zadaniom oraz podstawowym sprawom domowym. Relacje publikowane w internecie pokazywały, jak wyglądało to w praktyce, bez nadmiernego upiększania. Każdy element dnia wymagał planowania i podziału obowiązków między domowników. W relacjach nie skupiano się na wyjątkowych sytuacjach, lecz na zwykłej rutynie.

Życie w Tajlandii wiązało się z innym otoczeniem kulturowym i społecznym. Dla tak licznej rodziny znaczenie miały kwestie związane z codziennym funkcjonowaniem, dostępem do usług i organizacją przestrzeni. Każdy dzień przynosił kolejne obowiązki, które trzeba było rozdzielać między rodziców i starsze dzieci. W materiałach udostępnianych w sieci pokazywano zwykłe sytuacje domowe, bez skupiania się na wyjątkowości. Przeprowadzka pozostała jednym z kluczowych momentów, który wpłynął na dalszy sposób życia rodziny. Zmiana miejsca zamieszkania wpływała na codzienną logistykę i sposób organizacji obowiązków. Każdy dzień wymagał dostosowania planu do potrzeb dzieci i warunków otoczenia. Przeprowadzka pozostawała jednym z najważniejszych punktów w ich dotychczasowej historii rodzinnej.

 Dominika Clarke naprawdę to przeżyła. "Łzy same napłynęły mi do oczu"
Dominika Clarke, fot. Facebook

Clarke rozpacza, że "wychowała buntownika"

Ostatnio Dominika Clarke wrzuciła bardzo emocjonalny post, w którym podzieliła się z obserwatorami swoją refleksją na temat dorastającego syna i jego planów na przyszłość:

NIE MIAŁAM POJĘCIA ŻE WYCHOWAŁAM SOBIE BUNTOWNIKA, KTÓRY CHCE UCIEKAĆ NA DRUGI KONIEC ŚWIATA! 
W pewnym momencie mój syn spojrzał mi prosto w oczy i powiedział, że chce mieszkać w Japonii. 
Chce tam żyć chodzić do szkoły i nauczyć się japońskiego od podstaw. 
Kiedy to usłyszałam poczułam gęsią skórkę na rękach i nagle łzy same napłynęły mi do oczu. 
Usłyszałam w jego głosie siebie sprzed lat kiedy to ja tak bardzo pragnęłam sięgnąć po niemożliwe. 
Dokładnie wiem jak on się teraz czuje i jak wielkie to jest dla niego ważne uczucie. 

Clarke wraca wspomnieniami do swojej relacji z matką i tego jak ona się starała w walce o przyszłość córki

Przypomniałam sobie moją mamę, która tak bardzo walczyła żeby dać mi szansę na spełnienie marzeń. 
Prawda jest taka że rola matki to nie tylko karmienie i ubieranie, ale przede wszystkim bycie skrzydłami dla swoich dzieci. 
Ciekawa jestem czy Wy też potraficie puścić swoje dzieci w świat, żeby mogły gonić za własnymi marzeniami. 

W komentarzach pojawiło się dużo zrozumienia dla uczuć Dominiki i obserwatorzy dzielili się z nią swoimi własnymi doświadczeniami:

  • Wcale mu się nie dziwię, mój syn mieszka już tam 12 lat. Wyjechał na studia na wymianę, zakochał się w japonce i w Japonii. To było jego marzeniem.
  • Mój syn jest właśnie w Japonii, co prawda ma 25 lat, ale pojechał sam bez nikogo. On też ma plan uciec mi do tej Japonii.
  • Moja córka zaskoczyła mnie takim postanowieniem. Dała radę, może nawet trochę spełniła swoje marzenia. Wygrała, dała radę, jestem dumna.
  • Mama Tobie dała szansę wyjazdu to Ty zrób to samo.
  • Dajmy dzieciom spełniać marzenia. Powodzenia! - piszą pod postem

Publikacja życia pod ostrzałem krytyki

W centrum uwagi internautów pozostawała od dłuższego czasu nie tylko przeprowadzka Clarke’ów, ale także sposób, w jaki relacjonowali oni codzienne życie w sieci. Ich aktywność w internecie była bardzo regularna i obejmowała zarówno codzienne sytuacje, jak i bardziej szczegółowe informacje dotyczące funkcjonowania rodziny. W praktyce była to forma sharentingu, czyli dzielenia się treściami związanymi z dziećmi i życiem rodzinnym. Na profilu Clarke’ów pojawiały się liczne publikacje, często pokazujące zwykłe czynności dnia codziennego. Z czasem zakres tych materiałów stawał się coraz szerszy.

W sieci zaczęły pojawiać się komentarze i dyskusje dotyczące tej aktywności. Wskazywano, że granica między sferą prywatną a publiczną w tym przypadku była coraz mniej wyraźna. Szczególne wątpliwości dotyczyły obecności dzieci, które regularnie pojawiały się w publikowanych materiałach. Wraz ze wzrostem popularności profilu Clarke’ów rosło także zainteresowanie tym, jak wygląda ich codzienne życie. Jednocześnie pojawiały się pytania o konsekwencje tak szerokiego udostępniania treści. Dotyczyły one przede wszystkim kwestii prywatności oraz tego, jak obecność w mediach społecznościowych może wpływać na funkcjonowanie rodziny.

Publikacje pojawiały się w stałym rytmie i budowały spójny obraz życia rodzinnego w internecie. W wielu przypadkach materiały dotyczyły także organizacji dnia i obowiązków domowych. Użytkownicy sieci zwracali uwagę na skalę udostępnianych treści i ich dostępność publiczną. Wskazywano, że taki model obecności w sieci stawał się coraz bardziej powszechny. Dyskusje koncentrowały się głównie wokół kwestii prywatności dzieci i granic publikowania treści. Temat ten regularnie wracał w komentarzach pod ich postami.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji