Książulo po roku wrócił do restauracji. Gorzej niż było? "Wygląda jak błoto, wali mułem"
Nadmorskie kulinaria rządzą się własnymi, wyjątkowo bezwzględnymi prawami, a tak zwany „trik bałtycki” stał się niemal stałą tradycją niektórych restauratorów. Po głośnej krytyce sprzed roku, gdańska restauracja Amare Gusto na chwilę zniknęła z mapy, by powrócić nad samą Motławę pod nowym szyldem – Trattoria Aurora.
O tym, że cała ta metamorfoza była wyłącznie powierzchownym zabiegiem, najlepiej świadczy fakt, że na wydawanych klientom paragonach wciąż widnieje stary, skompromitowany szyld. To jednak dopiero początek tego kulinarnego dramatu.
Zupa rybna?
Pierwszym zderzeniem z odświeżoną kartą dań okazał się tatar wołowy za niemal 50 złotych, którego szokujący wygląd wzbudził natychmiastowe przerażenie. Szaro-brązowe, utlenione mięso przypominało raczej budżetową mielonkę niż wykwintny przysmak, a jego cierpki, słony smak przywodził na myśl mocno przetworzoną wędlinę.
Równie spektakularną porażką okazała się zupa rybna. Za blisko 50 złotych zaserwowano mętny wywar o ciężkim, mulistym aromacie oraz przeraźliwie słonym posmaku. Dla kontrastu, klasyczny krem z pomidorów za trzydzieści pięć złotych okazał się zwyczajną, jałową propozycją, a prosta sałatka z łososiem sprawiała wrażenie zestawu złożonego z tanich składników kupionych w pobliskim dyskoncie.
Zobacz także: Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz – historia miłości. Jak się poznali? | Świat Gwiazd
Jedzenie najgorszego sortu
Dania główne tylko przypieczętowały wrażenie wielkiego, kulinarnego nieporozumienia. Oznaczony w karcie jako potrawa na kości schabowy za siedemdziesiąt pięć złotych dotarł do stolika bez zapowiadanej kości, za to w twardej, spalonej panierce z bułki i w towarzystwie kwaśnego, lejącego się puree.
Danie fish and chips za niemal osiemdziesiąt złotych zaskoczyło z kolei całkowitym brakiem zapowiadanego, tłuczonego groszku. Makarony rozczarowały mączną konsystencją oraz miniaturowymi porcjami w cenach sięgających niemal sześćdziesięciu złotych, a eksperymentalna, smażona lazania okazała się gorzkim, przypalonym daniem o zaburzonych proporcjach. Na tym tle względnie obronną ręką wyszła jedynie pizza, choć jej wysoka cena i tak skutecznie zniechęca do powrotu.
Zobacz także: Bogna Sworowska – kim jest, ile ma lat, mąż, dzieci i kariera modelki | Świat Gwiazd
To samo menu z inną nazwą
Praktyka zmieniania nazwy przy jednoczesnym zachowaniu niskiej jakości potraw to wyraźny sygnał, że lokale w sercu turystycznych atrakcji wciąż liczą na nieświadomych przechodniów. Odświeżony szyld i podniesione stawki nie zdołały zamaskować dawnych błędów tutejszej kuchni. Ten sprawdzian wyraźnie dowodzi, że samo atrakcyjne położenie nad brzegiem wody nie wystarczy, aby zrekompensować gościom tak drastyczne niedociągnięcia na talerzu.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert