Musi oddać miliony. Interwencja ministra ws. wygranej Mai Chwalińskiej
Internet zapłonął po wielkim finale Roland Garros, w którym Maja Chwalińska, mimo porażki z Mirrą Andriejewą (3:6, 2:6), zarobiła oszałamiające 1,4 mln euro (ok. 6 mln zł). Historyczny sukces pierwszej w dziejach kwalifikantki w finale błyskawicznie przykrył strach przed fiskusem, co wymusiło interwencję Romana Giertycha i bezprecedensową deklarację ministra finansów, Andrzeja Domańskiego.
Maja Chwalińska i bolesna konfrontacja z przepisami
W sobotę, 6 czerwca, cała Polska wstrzymała oddech. Nasza reprezentantka przegrała co prawda finał Roland Garros z Rosjanką Mirrą Andriejewą wynikiem 3:6, 2:6, ale i tak zapisała się w historii naszego tenisa. Za dotarcie do decydującego starcia na jej konto ma trafić oszałamiająca kwota 1,4 mln euro, czyli około 6 mln zł. Wielki sportowy sukces szybko jednak przypomniał o bolesnych, prozaicznych kwestiach. Zgodnie z bezlitosnymi przepisami, francuski urząd skarbowy pobiera od nagród zdobytych w tym turnieju gigantyczny podatek w wysokości 45 proc. kwoty brutto. Tuż po awansie do finału zawodniczka szczerze opowiedziała o swoich obawach. Podczas jednej z rozmów wyznała:
Trzeba pamiętać, że podatki we Francji są wysokie, a potem jeszcze podatek w Polsce. Zostanie z tego połowa pewnie.
Walka toczy się o potężne pieniądze, ale tłem tej sprawy są dalekosiężne cele sportowe. Zawodniczka po finale jasno sprecyzowała, w jaki sposób chce wykorzystać zarobioną na korcie fortunę:
Na pewno coś sobie kupię. Nie mam jednak na myśli niczego szczególnego. Będę chciała zainwestować w siebie i swój tenis.
Roman Giertych reaguje na obawy gwiazdy
e słowa natychmiast wywołały burzę. Oburzenie tym, że młoda bohaterka narodowa może stracić większość swojej wygranej, stało się tematem numer jeden. W masowe emocje błyskawicznie i niezwykle świadomie wpisali się politycy. To doskonały przykład strategii wizerunkowej, w której powaga urzędów krzyżuje się z popkulturą i sportem.
Jako jeden z pierwszych w tej sprawie interweniował Roman Giertych. Jeszcze przed wielkim finałem, tuż po zwycięskim półfinale Polki, postanowił publicznie przeanalizować sytuację prawną i uspokoić gwiazdę kortów. Na swoim profilu w mediach społecznościowych przywołał polsko-francuską umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartą w 1975 roku. Dokument ten zakłada, że dochody sportowców są opodatkowane tam, gdzie sportowcy je wypracowali.
Ponieważ wczoraj prawie dostałem zawału serca podczas Pani meczu i wzruszyłem się na koniec, gdy odesłała Pani panią Sznajder do domu (do Putina, którego tak lubi). Bardzo mnie poruszył fakt, że jak słyszałem mówiła Pani iż od nagrody za zwycięstwa będzie musiała Pani zapłacić podatek zarówno we Francji jak i w Polsce. Wydało mi się to niesprawiedliwe że aż postanowiłem to sprawdzić. Otóż Polska ma z Francją podpisaną 20 czerwca 1975 roku umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. [...] Tak więc będzie miała Pani obowiązek ten przychód w zeznaniu za 2026 wykazać wraz z dokumentami potwierdzającymi zapłacenie podatku we Francji, lecz w Polsce od tych nagród nic dodatkowo Pani nie zapłaci.
Andrzej Domański wkracza do akcji
Prawdziwy punkt zwrotny nadszedł jednak później, gdy do sprawy włączył się sam szef resortu finansów. Mimo że kwestia polskiego podatku została wstępnie wyjaśniona, wizja utraty ogromnej kwoty we Francji wciąż elektryzowała opinię publiczną. Mechanizm jest tu niezwykle wyrazisty – fenomenalny skok Chwalińskiej w rankingu (ze 114. na 21. miejsce) spotęgował zainteresowanie kibiców.
Dynamika tej dyskusji zmusiła obóz władzy do wykonania kolejnego kroku. Będąc gościem na antenie TVN24, minister finansów Andrzej Domański ogłosił bezprecedensową obietnicę. Przedstawiciel rządu zadeklarował, że drażliwa kwestia potężnego opodatkowania nagrody Mai Chwalińskiej zostanie przez niego osobiście poruszona podczas najbliższego spotkania z francuskim odpowiednikiem. W swojej wypowiedzi zaznaczył jednak, że twarde urzędnicze zasady mogą stanowić barierę.
Będziemy się niedługo widzieć, więc poruszę ten temat. Oczywiście francuski fiskus, podobnie jak polski, stara się mieć zasady. [...] Mamy zasady dotyczące podwójnego opodatkowania, więc wątpię, aby tutaj udało się coś uzyskać, ale temat temat podniosę.
Kuluarowe negocjacje całkowicie zeszły na dalszy plan. Dzisiaj nawet najwyższa władza widzi, że wobec lawiny komentarzy, sportowych triumfów i łez wzruszenia nie da się po prostu zasłonić paragrafami. Masowa presja internautów realnie wymusza na politykach konkretne, natychmiastowe działania.
