Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Ostatnie chwile Stanisława Soyki. Ujawniono po roku. To działo się za kulisami festiwalu
Magdalena Kaczmarska
Magdalena Kaczmarska 21.08.2026 10:53

Ostatnie chwile Stanisława Soyki. Ujawniono po roku. To działo się za kulisami festiwalu

Ostatnie chwile Stanisława Soyki. Ujawniono po roku. To działo się za kulisami festiwalu
fot. KAPiF

Stanisław Soyka był jednym z najbardziej cenionych i charakterystycznych polskich wokalistów, kompozytorów oraz multiinstrumentalistów. Przez dekady zachwycał publiczność niezwykłym głosem, muzyczną wrażliwością i umiejętnością łączenia jazzu, soulu, popu oraz poezji śpiewanej. Jego hity, takie jak chociażby „Tolerancja”, na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki. 21 sierpnia 2025 roku polską sceną muzyczną wstrząsnęła wiadomość o nagłej śmierci artysty. 

66-letni Soyka przebywał wówczas w Sopocie, gdzie tego wieczoru miał wystąpić podczas Top of the Top Sopot Festival. Po otrzymaniu informacji o jego śmierci transmisja festiwalu została przerwana, a wydarzenie nagle zmieniło swój charakter. Teraz, niemal rok po tamtych wydarzeniach, coraz więcej szczegółów dotyczących ostatnich chwil muzyka ujawnia biografia „Życie to krótki sen” autorstwa Beaty Biały. Fragmenty książki opublikowała Plejada, pokazując, jak wyglądały dramatyczne wydarzenia za kulisami sopockiego festiwalu.

Stanisław Soyka – niezwykła kariera i ponadczasowe utwory

Stanisław Soyka należał do grona artystów, których trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Urodzony w Żorach w 1959 roku wokalista już jako młody człowiek związał swoje życie z muzyką. Początkowo fascynował się jazzem i muzyką gospel, a z czasem rozwijał własny, niezwykle charakterystyczny styl.

Soyka był nie tylko wokalistą, ale również kompozytorem, pianistą, gitarzystą i skrzypkiem. Przez lata współpracował z wieloma znakomitymi muzykami, a jego dorobek obejmował zarówno autorskie piosenki, jak i interpretacje poezji. Artysta potrafił łączyć ambitną muzykę z emocjonalnym przekazem, dzięki czemu zdobywał uznanie kolejnych pokoleń słuchaczy.

Jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych utworów pozostaje „Tolerancja”, piosenka, która z czasem stała się niemal muzycznym manifestem. Soyka przez dekady pozostawał aktywny zawodowo i regularnie pojawiał się na najważniejszych polskich scenach.

Jego śmierć była ogromnym ciosem dla środowiska artystycznego. Szczególnie poruszające okazały się okoliczności, w jakich doszło do tragedii.

Zobacz także: "Diagnoza nowotworowa". Ujawniono, dlaczego Harry wraca do Wielkiej Brytanii. W tle król

Ostatnie chwile Stanisława Soyki. Ujawniono po roku. To działo się za kulisami festiwalu
Stanisław Soyka, fot. KAPiF

Nikt nie spodziewał się najgorszego

21 sierpnia 2025 roku Soyka przebywał w Sopocie. Miał wystąpić podczas Top of the Top Sopot Festival, jednak jego stan zdrowia nagle się pogorszył. Początkowo osoby pracujące przy wydarzeniu nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji.

W książce Beaty Biały „Życie to krótki sen” wspomnieniami podzielił się Grzegorz Betlej, ówczesny dyrektor PR Top of the Top Sopot Festival.

Gdzieś na początku koncertu ktoś rzucił mi informację, że Staszek gorzej się czuje. Ale to była informacja bez żadnych szczegółów. Bez żadnego konkretu. Nie było mowy o śmierci. Nie było nawet mowy o tym, że nie wystąpi. Po prostu: gorzej się czuje – mówi.

Sytuacja za kulisami zaczęła jednak szybko robić się coraz bardziej nerwowa. „Soyki nie ma” – usłyszeli pracownicy. Pojawiały się kolejne informacje, ale długo nikt nie chciał opierać się na niesprawdzonych doniesieniach.

Za kulisami zaczęły krążyć coraz bardziej niepokojące informacje. Krążyły półprawdy i nieprawdy, a na nich nikt nie chciał bazować – wspomina Betlej.

Organizatorzy przez długi czas zakładali, że konieczne będzie jedynie przełożenie występu lub zmiana kolejności koncertów. Nikt nie dopuszczał do siebie najgorszego scenariusza.

Zobacz także: Koncert polskiej gwiazdy przerwany, publika wyproszona. To musiało się tak skończyć

Świat na kilka sekund się zatrzymał

W pewnym momencie pojawiła się jednak informacja, której nie można było już podważyć. Soyka nie żył. Organizatorzy musieli zdecydować, jak przekazać tragiczną wiadomość artystom i publiczności, jednocześnie czekając na sygnał od rodziny muzyka.

W książce czytamy: 

Kiedy przyszła pewna informacja, taka, co do której nie było już żadnych wątpliwości, że Staszek nie żyje, pojawiło się pytanie, jak powiedzieć o tym artystom. Jak powiedzieć publiczności. Co zrobić dalej.

Decyzja była niezwykle trudna. Festiwal, który jeszcze chwilę wcześniej był wielkim muzycznym wydarzeniem, nagle stał się miejscem żałoby.

To już nie był festiwal. To był moment, w którym wszyscy próbowali po prostu zachować się przyzwoicie. (...) Ktoś powiedział tylko jedno zdanie: “Staszek umarł”. I się rozłączył. Na kilka sekund świat się zatrzymał – czytamy we fragmencie biografii.

Wydarzenia z Sopotu na zawsze pozostaną jednym z najbardziej przejmujących momentów w historii polskiej sceny muzycznej. Stanisław Soyka pozostawił po sobie ogromny dorobek, a jego piosenki wciąż są słuchane i wykonywane. Biografia „Życie to krótki sen” autorstwa Beaty Biały ma rzucić nowe światło na życie i twórczość artysty, którego muzyka dla wielu osób stała się czymś znacznie więcej niż tylko dźwiękami.:

Ostatnie chwile Stanisława Soyki. Ujawniono po roku. To działo się za kulisami festiwalu
Stanisław Soyka, fot. KAPiF
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Magdalena Kaczmarska
O autorze
Magdalena Kaczmarska
Redaktor Swiatgwiazd
Z wykształcenia inżynier, z zawodu redaktorka. Przepełniona kreatywnymi pomysłami miłośniczka rękodzieła i podróży.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Maciej Orłoś
Maciej Orłoś osiągnął wiek emerytalny. Wyjawił, ile może dostać z ZUS. "Nie zamierzam się skarżyć"
Jan Frycz, Małgorzata Kożuchowska
Małgorzata Kożuchowska o Janie Fryczu. "Janek długo walczył z chorobą"
Jan Frycz
Syn Jana Frycza pożegnał ojca. Jego słowa wzruszają
Małgorzata Ostrowska
Mąż Małgorzaty Ostrowskiej zmarł w hospicjum. O to poprosił, zanim odszedł
Joanna Rawik nie żyje
Nie żyje Joanna Rawik. Odeszła legenda polskiej sceny
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji