Przemowa księdza porusza do głębi. Duchowny ujawnił piękny fakt o Jacku Magierze
Podczas ostatniego pożegnania Jacka Magiery w Katedrze Polowej Wojska Polskiego zebrali się najbliżsi, fani i piłkarska elita, by oddać hołd legendzie. Wśród obecnych nie zabrakło największych nazwisk polskiego futbolu. Z kolei słowa duchownego poruszyły żałobników.
Robert Lewandowski pożegnał Magierę. Tłum legend w Warszawie
Śmierć Jacka Magiery zatrzymała na moment cały polski, piłkarski świat. Były reprezentant, a później trener, zmarł nagle 10 kwietnia podczas treningu biegowego we Wrocławiu. Miał 49 lat i wciąż pozostawał aktywny zawodowo, co tylko spotęgowało szok w środowisku. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 16 kwietnia w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie.
Na miejscu pojawili się nie tylko najbliżsi, ale też nazwiska, które przez lata budowały historię polskiej piłki. Wśród żałobników byli m.in. Robert Lewandowski, Jan Urban czy Jerzy Brzęczek. Obecność tylu postaci jednocześnie pokazała skalę wpływu, jaki Magiera miał na środowisko – zarówno jako zawodnik, jak i szkoleniowiec.
To było pożegnanie człowieka, którego pozycja nie wynikała z medialnego szumu, ale z lat pracy i relacji.

Legendy oddały hołd. Znane twarze na Powązkach
Po mszy uroczystości przeniosą się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie Jacek Magiera zostanie pochowany w kwaterze K-1-17. To miejsce nieprzypadkowe – w pobliżu spoczywa Lucjan Brychczy, z którym Magiera współpracował przez dwie dekady.
Wśród zgromadzonych dało się zauważyć wyraźny podział pokoleniowy – od legend sprzed lat po młodszych piłkarzy, którzy znali Magierę już jako trenera. Nie zabrakło takich postaci jak Jacek Krzynówek, Józef Młynarczyk, Jakub Rzeźniczak czy Dariusz Szpakowski.
Ksiądz poruszył uczestników. Padły wzruszające słowa
Centralnym momentem ceremonii były słowa wygłoszone podczas mszy. Ksiądz skupił się na codzienności Magiery, jego pracy i tym, jak był postrzegany przez innych.
Grał na pozycji pomocnika, czasami obrońcy, podobnie zachowywał się poza boiskiem. To był człowiek, który potrafił zadzwonić i poprosić o modlitwę np. dla młodego zawodnika. Jego całym światem były dzieci i żona. Był inny, inaczej patrzył na ludzi. Mówił: "Piłkarzem będziesz 10 lat, ale człowiekiem będziesz całe życie". Jacek widział więcej, widział dalej. Zawsze nosił przy sobie różaniec, miał go też w kieszeni wtedy w parku we Wrocławiu- mówił ksiądz
W trakcie uroczystości trudno było nie zauważyć jednego – brak sztuczności. Każdy element, od obecności gości po przebieg ceremonii, był spójny i wyważony. To było pożegnanie bez zbędnych dodatków, skupione na człowieku i jego dorobku.
