Sprawca z UW nie trafi do więzienia. Czeka go inna kara. Wystarczy jedna decyzja
Dramatyczne wydarzenia na warszawskim uniwersytecie wstrząsnęły opinią publiczną. W ich cieniu zapadają decyzje, które zadecydują o przyszłości podejrzanego. Pewna opinia może całkowicie odmienić dalszy bieg sprawy.
Brutalna tragedia na Uniwersytecie Warszawskim
W Warszawie doszło do tragicznego wydarzenia, które na długo zapisze się w pamięci mieszkańców i całego kraju. Ofiarą brutalnego ataku na terenie Uniwersytetu Warszawskiego padła 53-letnia portierka. Pracownica uniwersytetu została zaatakowana siekierą i zginęła na miejscu.
Po tak tragicznym zdarzeniu cała Polska jest w szoku, a atmosfera w środowisku akademickim jest pełna strachu i niedowierzania. Sprawca, zidentyfikowany jako Mieszko R., usłyszał już trzy zarzuty, w tym najcięższy: zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
Nie przyznał się do winy. Protestuję przeciwko komunikatom prokuratury, w których niezgodnie z prawdą poinformowano, że zarzuty zostały postawione, a mój klient przyznał się do winy. To nie miało miejsca – przekazał mec. Zaborowski, obrońca Mieszka R.

Nowe fakty ws. tragedii na Uniwersytecie Warszawskim
Po tragedii głos zabrali studenci i wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego. Ich relacje są spójne — Mieszko R. był cichy, zamknięty w sobie, nie sprawiał problemów, ale miał w domu broń palną, co dziś budzi szczególny niepokój.
Zawsze był cichy wycofany, ale przede wszystkim wydawał się nieszkodliwy. Miał tylko jednego kolegę, z którym wychodził na papierosa. […] Kolekcjonował broń. Kiedyś, podczas zajęć w lockdownie pokazał swój pokój. Na ścianie wisiało wiele broni. A on chwalił się, że ma maczetę. Pokazywał ją do kamery - powiedział jeden z jego wykładowców.
Społeczność uczelni nadal nie może zrozumieć, jak mogło dojść do tak brutalnego aktu przemocy na terenie renomowanej uczelni.
Nie zachowywał się jednak w sposób, który odbiegałby od normy, nie sprawiał nauczycielom problemów wychowawczych. To był typowy quiet kid, nieśmiały, bardzo zamknięty w sobie, sprawiał nawet wrażenie sympatycznego - powiedział jego znajomy.
Sprawca z UW może nie trafić do więzienia
Jak wyjaśnia prof. Brunon Hołyst, prawnik i kryminolog, los Mieszka R. wcale nie musi zakończyć się w więzieniu. Być może nawet nie stanie przed sądem, jeśli biegli sądowi uznają, że był niepoczytalny w chwili popełniania zbrodni. Jak zaznaczył, nigdy nie miał do czynienia z podobnym przypadkiem zabójstwa.
Niewiele jeszcze wiemy, ale sprawca wkrótce zostanie poddany badaniom psychologicznym i psychiatrycznym i wiele spraw zostanie wyjaśnionych.
Jeżeli sprawca nie znał swojej ofiary, to nie mógł się kierować np. zemstą.
Tu tego rodzaju emocje negatywne nie wchodzą w grę - podkreśla.
Kluczowe będzie uzyskanie opinii sądowo-psychiatrycznej, na podstawie której sąd podejmie decyzję — w tym także przyczyny choroby.
Jeśli endogenne, czyli wewnętrzne, wrodzone, możliwe jest, że on się nigdy nie wyleczy - stwierdził prof. Hołyst.
Prof. Hołyst nie wyklucza, że młody mężczyzna cierpi na chorobę psychiczną, a jeśli tak się okaże, zamiast kary więzienia, Mieszko R. może zostać skierowany do zamkniętego szpitala psychiatrycznego.
Jest także wiele czynników zewnętrznych, które mogły doprowadzić Mieszka R. do takiego stanu i popchnęły do działań przestępczych
Wystarczy jedna decyzja biegłych, by diametralnie zmienić bieg sprawy.
