Syn umarł mu na rękach. Dramat Bartłomieja Topy, o którym powiedział po latach
Bartłomiej Topa to polski aktor znany z „Złotopolskich”, „Drogówki”, „Domu złego” i serialu „1670”. W życiu prywatnym przeżył ogromną tragedię – jego syn Kajetan zmarł na jego rękach. Dziś aktor ma drugiego syna i bliźniaczki, ale po latach wciąż wraca do wspomnień o stracie i mówi, jak bardzo zmieniła jego podejście do życia i rodziny.
Bartłomiej Topa - aktor uwielbiany przez Polaków
Bartłomiej Topa od lat uchodzi za jednego z najbardziej charakterystycznych polskich aktorów, którego twarz widzowie kojarzą zarówno z kina, jak i telewizji. Jego kariera obejmuje wiele głośnych produkcji, w tym „Złotopolskich”, gdzie zdobył szeroką popularność, a także mocne role filmowe w takich tytułach jak „Drogówka” czy „Dom zły”. W ostatnich latach ponownie zwrócił na siebie uwagę dzięki serialowi „1670”, w którym pokazał zupełnie nowe oblicze aktorskie, co spotkało się z dużym uznaniem widzów.
Topa jest aktorem, który często wybiera role wymagające emocjonalnie i psychologicznie, co sprawia, że jego kreacje są intensywne i zapamiętywane. W środowisku uchodzi za osobę bardzo zaangażowaną w pracę i unikającą nadmiernego rozgłosu. Prywatnie przez lata był związany z malarką Agatą Rogalską, z którą stworzył rodzinę. Ich życie, choć naznaczone trudnymi doświadczeniami, było też pełne ważnych momentów związanych z rodzicielstwem.
Warto dodać, że Topa nie buduje swojego wizerunku na medialnym szumie, tylko na pracy i konsekwencji. Właśnie dlatego jego historie prywatne, kiedy wychodzą na jaw, wywołują tak duże poruszenie. Aktor przez lata pokazał, że potrafi łączyć intensywną karierę z życiem rodzinnym, choć – jak się okazało – nie zawsze było ono wolne od dramatów, które na zawsze odcisnęły ślad w jego życiu.

Dramat, który zmienił wszystko. Śmierć syna Kajetana
Najtrudniejszym momentem w życiu Bartłomiej Topa była śmierć jego syna Kajetana, który zmarł krótko po porodzie. Chłopiec urodził się z poważną wadą serca – wspólnym kanałem przedsionkowo-komorowym, co od początku dawało bardzo złe rokowania. Aktor wspominał ten moment jako absolutnie graniczny emocjonalnie, kiedy wszystko wydarzyło się na jego oczach i w jego rękach.
„Wiedziałem, że ma w sercu wspólny kanał przedsionkowo-komorowy, co oznaczało, że nie zobaczę, jak będzie dorastał. Zmarł tuż po urodzeniu, trzy godziny później. Wtedy zadałem sobie pytanie: dlaczego? Gdzie jest sens życia? Ja sobie to pytanie zadaję nieustająco” – mówił w rozmowie z magazynem „Pani”.
Aktor w książce Joanny Drosio-Czaplińskiej "Jestem tatą" z 2014 roku opisał również moment pożegnania w niezwykle poruszający sposób:
„Trzymałem go na ręku, za palce. A on siniał z minuty na minutę, na moich oczach. Nic nie mogłem zrobić. Odszedł”.
To doświadczenie było dla niego czymś, co trudno zamknąć w słowach. W książce „Jestem tatą” podkreślał, że tamten moment na zawsze zmienił jego sposób patrzenia na życie. Choć minęły lata, wspomnienie Kajetana pozostaje w nim bardzo żywe. To właśnie wtedy – jak sam mówił – zaczął inaczej rozumieć kruchość codzienności i wagę każdej chwili spędzonej z bliskimi.
Życie po tragedii i nowa rodzina Bartłomieja Topy
Po śmierci syna życie Bartłomieja Topy uległo głębokiej zmianie. W kolejnych latach jego relacje i życie rodzinne ewoluowały – związek z Agatą Rogalską zakończył się, a aktor przez pewien czas był związany z Magdaleną Popławską. Ostatecznie szczęście odnalazł u boku Gabrieli Mierzwiak, z którą doczekał się kolejnych dzieci.
W 2021 roku na świat przyszły bliźniaczki – Jagoda i Malina, co dla aktora było ogromnym wydarzeniem emocjonalnym i symbolicznym. Jak sam wspominał, moment USG, w którym zobaczył dwa serca, był pełen wzruszenia i niedowierzania.
„Jak zobaczyliśmy podczas USG, że jest jedno serce, a później drugie, to szukaliśmy trzeciego. (śmiech) Wzruszyłem się totalnie, miałem myśli pt. „Boże, co się dzieje, dlaczego?”. Pojawiło się mnóstwo pytań” – mówił w podcaście „WojewódzkiKędzierski”.
Dziś aktor podkreśla, że rodzina jest dla niego absolutnym centrum życia. Jednocześnie nie ukrywa, że rozmowy o śmierci i stracie wciąż są dla niego trudne, także w kontekście wychowywania dzieci. Tym bardziej, że jego drugi syn - Antoni, jest świadomy tragedii, która się wydarzyła przed jego narodzinami.
„Ciężko jest rozmawiać z dziećmi o śmierci” – wyznał aktor.
Po śmierci syna życie Bartłomiej Topa przeszło głęboką przemianę. Doświadczenie straty sprawiło, że aktor zaczął inaczej patrzeć na codzienność, relacje i własne priorytety. Sam przyznaje, że to, co kiedyś wydawało się odległe i „na później”, zaczęło mieć zupełnie inne znaczenie. W jego podejściu do życia pojawiła się większa uważność i skupienie na tym, co dzieje się tu i teraz.
„Każdy dzień staram się przeżywać tak, jakby był ostatnim. (...) Z myślenia o tym, że jest coś po, że będzie kiedyś, na myślenie, że najważniejsze jest to, co tu i teraz. Dzisiaj. Że nie ma przyszłości. I to jest mój raj”.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI