Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Tak przywitali Meghan i Harry'ego na Wyspach. Syn Karola się wściekł
Dorota Łukasik
Dorota Łukasik 30.08.2026 05:10

Tak przywitali Meghan i Harry'ego na Wyspach. Syn Karola się wściekł

Tak przywitali Meghan i Harry'ego na Wyspach. Syn Karola się wściekł
fot. HEATHCLIFF O'MALLEY/AFP/East News

Książę Harry i Meghan Markle wrócili z dziećmi do Wielkiej Brytanii po sześciu latach życia w Stanach Zjednoczonych. Po przylocie nie otrzymali tego, czego się spodziewali. Miało to rozwścieczyć młodszego syna Karola III, który skierował sprawę do swoich prawników. Ci zwrócili się do brytyjskiej minister spraw wewnętrznych z prośbą o interwencję.

Sussexowie rozpoczynają teraz nowy etap życia na Wyspach. Mają zamieszkać w prywatnym domu poza Londynem, a Archie i Lilibet rozpoczną naukę w brytyjskich szkołach. Harry i Meghan nie planują jednak powrotu do pełnienia oficjalnych obowiązków w rodzinie królewskiej. Przeprowadzka może ułatwić im częstsze spotkania z Karolem III, który ma liczyć na odbudowanie rodzinnych relacji. Nadal nie wiadomo natomiast, czy powrót pary wpłynie na trwający od lat konflikt Harry’ego z księciem Williamem.

Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii po sześciu latach

Książę Harry i Meghan Markle przylecieli do Wielkiej Brytanii w środę 26 sierpnia. Towarzyszyły im dzieci: siedmioletni książę Archie oraz pięcioletnia księżniczka Lilibet. Rodzina wylądowała na lotnisku w Birmingham, rozpoczynając tym samym pierwszy dłuższy pobyt na Wyspach od czasu głośnego odejścia z monarchii i przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych.

Powrót Sussexów nie oznacza jednak, że Harry i Meghan ponownie podejmą oficjalne obowiązki w rodzinie królewskiej. Nadal pozostają niepracującymi członkami monarchii i nie będą reprezentować Karola III podczas uroczystości państwowych. Nie zamieszkają również w żadnej z królewskich rezydencji. Według brytyjskich mediów para wybrała prywatny dom poza Londynem, prawdopodobnie w rejonie Cotswolds. Dokładnej lokalizacji nie ujawniono.

Sussexowie nie zamierzają całkowicie rezygnować z życia w Stanach Zjednoczonych. Mają zachować posiadłość w kalifornijskim Montecito, w której mieszkali przez ostatnie lata. Ich funkcjonowanie zostanie więc podzielone między Wielką Brytanię i USA. Meghan nadal będzie mogła prowadzić swoje przedsięwzięcia zawodowe związane z amerykańskim rynkiem, a Harry zajmować się projektami społecznymi, w tym przygotowaniami do kolejnej edycji Invictus Games.

Jednym z głównych powodów powrotu ma być przyszłość Archiego i Lilibet. Dzieci zostały zapisane do brytyjskich szkół i rozpoczną naukę na początku września. Przeprowadzka może również ułatwić odbudowanie kontaktów z Karolem III. W lipcu monarcha miał spotkać się z Archiem i Lilibet po raz pierwszy od czterech lat. Powrót rodziny na Wyspy daje szansę na częstsze wizyty, choć nie oznacza automatycznego zakończenia konfliktów wewnątrz rodziny królewskiej. Relacje Harry’ego z księciem Williamem nadal pozostają napięte.

Przyjazd Sussexów odbył się bez oficjalnej oprawy. Nie było królewskiego powitania ani publicznego spotkania z przedstawicielami Pałacu Buckingham. Rodzina opuściła prywatną część lotniska samochodem i udała się do nowego domu. Największym zaskoczeniem nie okazał się jednak brak powitalnej delegacji, lecz sposób, w jaki brytyjskie instytucje podeszły do bezpieczeństwa syna króla i jego najbliższych. Dotychczasowe zasady opracowano bowiem w czasie, gdy mieszkał w USA i jedynie okazjonalnie odwiedzał ojczyznę. Stały lub wielomiesięczny pobyt całej rodziny miał być nową okolicznością. Pierwsze godziny na Wyspach pokazały jednak, że powrót nie oznacza przywrócenia przywilejów, z których książę korzystał przed Megxitem.

Sprawdź także: "Mikołaj już gotowy na dziecko". Bagi i Madzia zaskoczyli wszystkich. Jest zdjęcie

Tak przywitali Meghan i Harry'ego na Wyspach. Syn Karola się wściekł
Meghan Markle, książę Harry, fot. Instagram

Harry i Meghan bez policyjnej ochrony. Książę miał się wściec

Po wylądowaniu w Birmingham Harry, Meghan oraz ich dzieci nie otrzymali eskorty uzbrojonych funkcjonariuszy. Nie przydzielono im również policyjnego konwoju, który zabezpieczałby drogę z lotniska do nowego miejsca zamieszkania. Rodzina korzystała z prywatnej ochrony opłacanej z własnych pieniędzy.

Sussexowie mieli otrzymać jedynie numer telefonu do policyjnego oficera łącznikowego. Mogą skontaktować się z nim, gdy pojawi się zagrożenie lub dojdzie do niebezpiecznego zdarzenia. Nie jest to jednak ochrona osobista ani stała obecność policjantów przy rodzinie. Decyzja miała rozgniewać Harry’ego, który od lat przekonuje, że jego pozycja oraz znane służbom groźby wymagają bardziej rozbudowanych środków bezpieczeństwa.

Prawnicy księcia zwrócili się do minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood z prośbą o osobistą interwencję. Zespół Harry’ego argumentuje, że wcześniejsze ustalenia nie odpowiadają już jego obecnej sytuacji. Książę nie przyjechał tym razem na krótką uroczystość, lecz zamieszkał na Wyspach z żoną i dziećmi. To, zdaniem jego przedstawicieli, powinno zostać uwzględnione podczas oceny zagrożenia.

Decyzję skrytykował Scott Hamer, były funkcjonariusz ochrony rodziny królewskiej. W przeszłości odpowiadał między innymi za bezpieczeństwo Karola, gdy obecny monarcha był jeszcze księciem Walii. Hamer stwierdził w ITV News, że przekazanie Harry’emu numeru telefonu nie rozwiązuje problemu.

Numer telefonu to nie ochrona. To prowizorka.

Były policjant podkreślił również swoje wieloletnie doświadczenie.

Zajmuję się ochroną od 25 lat. Uważam to za absolutnie niewiarygodne.

Hamer zwrócił uwagę, że policyjną ochroną nadal objęci są byli premierzy Wielkiej Brytanii, którzy nie pełnią już urzędu. Jego zdaniem ryzyko dotyczące Harry’ego może być wyższe ze względu na pochodzenie, miejsce w kolejce do tronu oraz służbę wojskową w Afganistanie. Książę jest piąty w kolejce do brytyjskiej korony, natomiast Archie i Lilibet zajmują szóste i siódme miejsce.

Kwestia finansowania budzi przy tym duże emocje. Część Brytyjczyków sprzeciwia się opłacaniu ochrony Sussexów z publicznych pieniędzy, ponieważ para zrezygnowała z wykonywania obowiązków na rzecz monarchii. Zwolennicy przyznania zabezpieczenia odpowiadają, że ryzyko nie zniknęło wraz z Megxitem. Harry nadal jest synem króla, a jego prywatne decyzje nie zmieniły pozycji w sukcesji ani faktu, że pozostaje rozpoznawalnym symbolem brytyjskiej monarchii.

Sprawdź także: Na tym przyłapano Sylwię Peretti w środku nocy. Robiła to pod własnym domem. Jest nagranie

Spór księcia Harry’ego o ochronę trwa od czasu Megxitu

Źródłem obecnego konfliktu jest decyzja podjęta na początku 2020 roku. Gdy Harry i Meghan przestali być pracującymi członkami rodziny królewskiej, stracili automatyczny dostęp do finansowanej przez państwo ochrony. Specjalna komisja RAVEC uznała, że książę podczas pobytów w Wielkiej Brytanii będzie traktowany indywidualnie. Poziom zabezpieczenia miał być ustalany osobno przed każdą wizytą.

Harry nie zgodził się z takim rozwiązaniem. Sprawa trafiła na drogę sądową. W lutym 2024 roku brytyjski Wysoki Trybunał oddalił skargę Harry’ego. Sędzia uznał, że podejście komisji RAVEC nie było nieracjonalne ani niesprawiedliwe proceduralnie. Książę nie zrezygnował i doprowadził do rozpatrzenia sprawy przez Sąd Apelacyjny.

W maju 2025 roku zapadło kolejne niekorzystne dla niego rozstrzygnięcie. Trzech sędziów odrzuciło odwołanie. Sir Geoffrey Vos przyznał, że argumenty przedstawione przez stronę Harry’ego były mocne i poruszające, ale poczucie krzywdy księcia nie wystarczyło do podważenia decyzji pod względem prawnym. Sąd uznał, że indywidualny system oceniania ochrony przed konkretnymi wizytami może być zgodny z prawem.

Powrót Harry’ego i Meghan sprawia, że problem musi zostać rozpatrzony w nowych okolicznościach. Sussexowie nie są już rodziną mieszkającą za oceanem i pojawiającą się na Wyspach raz na kilka miesięcy. Ich dzieci zaczną chodzić do brytyjskiej szkoły, a sami mają spędzać w kraju znaczną część roku. To oznacza regularne przejazdy, wydarzenia publiczne i większe zainteresowanie miejscem ich pobytu.

Harry wrócił więc do ojczyzny, ale nie odzyskał warunków, które uważa za konieczne do bezpiecznego życia. Przekazany numer do policjanta stał się symbolem znacznie większego sporu. Najbliższe tygodnie pokażą, czy brytyjskie władze zmienią decyzję po przeprowadzce Sussexów, czy rodzina nadal będzie zdana przede wszystkim na prywatną ochronę.

Tak przywitali Meghan i Harry'ego na Wyspach. Syn Karola się wściekł
Książę Harry fot. HEATHCLIFF O'MALLEY/AFP/East News
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Dorota Łukasik
O autorze
Dorota Łukasik
Redaktor Swiatgwiazd
Redaktorka portalu Świat Gwiazd, specjalizująca się w tematyce show-biznesu, popkultury oraz historiach związanych z osobami publicznymi. Od 2025 roku związana jest z portalem Świat Gwiazd.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji