Doda reaguje na zarzuty prokuratury. Mocne oświadczenie wokalistki
Doda zabrała głos po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w sprawie prowadzonej przez prokuraturę od 2021 roku. W serii nagrań opublikowanych na Instagramie wokalistka odniosła się do zarzutów związanych z działalnością jej byłego męża Emila S. Gwiazda nie ukrywa emocji i przekonuje, że dopiero teraz będzie mogła przedstawić swoją wersję wydarzeń.
Akt oskarżenia trafił do sądu. O co chodzi w sprawie Dody?
Po pięciu latach śledztwa sprawa Doroty Rabczewskiej wchodzi w nowy etap. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, a wokalistka po raz pierwszy od dłuższego czasu publicznie odniosła się do zarzutów. Śledczy zarzucają jej pomocnictwo w udaremnieniu zaspokojenia roszczeń wierzycieli na kwotę przekraczającą 12,2 mln złotych. Główną postacią postępowania pozostaje jednak były mąż gwiazdy, Emil S.
Według ustaleń prokuratury biznesmen miał pozyskiwać środki od inwestorów za pośrednictwem firmy producenckiej Ent One Investments. Pieniądze miały być przeznaczane na realizację projektów filmowych, jednak śledczy twierdzą, że ostatecznie zniknęły z kont spółki. Kiedy inwestorzy zaczęli domagać się zwrotu swoich środków, miało dojść do utworzenia nowej firmy na Malcie – Ent One Studios Limited.
To właśnie wokół tej spółki koncentruje się część zarzutów. Zdaniem prokuratury Dorota R. miała uczestniczyć w procesie jej zakładania i funkcjonowania. Śledczy wskazują, że do maltańskiego podmiotu mogły trafiać środki wyprowadzone wcześniej z Polski. W toku postępowania zabezpieczono również majątek o wartości przekraczającej 12 mln złotych oraz blisko 60 tysięcy euro, obejmujący między innymi gotówkę, nieruchomości i samochody.
Dla Dody skierowanie aktu oskarżenia oznacza formalne rozpoczęcie procesu sądowego. Sama artystka podkreśla, że od dawna oczekiwała właśnie tego momentu, ponieważ dopiero przed sądem będzie mogła szczegółowo przedstawić swoje argumenty i odnieść się do wszystkich stawianych jej zarzutów.

Doda przerywa milczenie. „W końcu mogę odetchnąć z ulgą”
25 czerwca na instagramowym profilu Dody pojawiła się seria nagrań, w których wokalistka szczegółowo skomentowała obecną sytuację. Ku zaskoczeniu wielu osób gwiazda nie mówiła o strachu czy niepewności. Wręcz przeciwnie – podkreślała, że przejście sprawy do sądu traktuje jako szansę na przedstawienie swojej perspektywy.
Chociaż brzmi to paradoksalnie dla ludzi, którzy nie mają do czynienia na co dzień z sądami. W końcu mogę odetchnąć z ulgą. Bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie — mówi Doda.
Artystka zaznaczyła, że przez lata śledztwa nie miała możliwości skutecznego przedstawienia swojego stanowiska. Jak twierdzi, przez długi czas musiała mierzyć się z jednostronnym przekazem dotyczącym sprawy i czekać na moment, w którym będzie mogła zabrać głos w odpowiednim trybie.
W swoich relacjach Doda nie kryła emocji. Gwiazda wielokrotnie podkreślała, że postępowanie trwa bardzo długo, a jego konsekwencje odczuwa zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Wokalistka przekonuje, że przez cały ten czas była przekonana o swojej niewinności i liczy na to, że proces pozwoli wyjaśnić wszystkie wątpliwości.
Wspomnienie nalotu prokuratury i majątkowych zabezpieczeń
W swoich nagraniach Doda wróciła również do wydarzeń z początkowego etapu śledztwa. Artystka opowiedziała o działaniach prokuratury, które – jak podkreśla – były dla niej niezwykle trudnym doświadczeniem. Szczególnie mocno zapadł jej w pamięć moment zabezpieczenia środków finansowych.
Kiedy prokuratora weszła mi do domu, zabrała mi moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża, który miał tam ponad 200 zarzutów. Zatrzymany został do aresztu. Zostałam obarczonymi abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nie miałam nigdy nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać — relacjonuje Dorota Rabczewska.
Słowa wokalistki pokazują, jak duże emocje nadal budzi w niej cała sprawa. Gwiazda przekonuje, że od początku nie zgadzała się z kierowanymi wobec niej podejrzeniami i czuła się niesprawiedliwie oceniana przez opinię publiczną. Jednocześnie zaznacza, że zamierza walczyć o swoje dobre imię na drodze sądowej.
Z kolei według ustaleń śledczych udział Doroty R. miał dotyczyć pomocy przy utworzeniu maltańskiej spółki, która według prokuratury mogła odegrać ważną rolę w całym mechanizmie transferowania środków. To właśnie te okoliczności będą teraz analizowane przez sąd.
Przed Dodą i pozostałymi oskarżonymi wielomiesięczny proces. Emilowi S. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, natomiast Dorocie R. do 5 lat więzienia. Teraz to sąd zdecyduje, które z przedstawionych argumentów i dowodów okażą się kluczowe dla ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy.

