Nagranie pokazuje, co zrobili z samochodem zaginionej Emilii Koprowskiej. Afera na całą Polskę
Samochód należący do zaginionej Emilii Koprowskiej został po około trzech tygodniach odholowany z Darłowa, a nagranie z transportu auta trafiło do mediów społecznościowych firmy pomocy drogowej z Koszalina. Film wywołał lawinę komentarzy, przede wszystkim ze względu na muzykę i sposób przedstawienia holowania. Przedstawiciel firmy odpowiedział na krytykę i wyjaśnił, dlaczego zdecydował się opublikować materiał.
37-letnia Emilia Koprowska zaginęła 30 sierpnia w Darłowie, po weekendzie spędzonym na festiwalu muzyki techno. Jej samochód przez kolejne tygodnie pozostawał na parkingu. Teraz pojazd został odholowany, a kulisy transportu pokazano w internecie.
Wideo szybko zaczęło żyć własnym życiem. Choć w opublikowanej rolce nie padło nazwisko Emilii, internauci bez problemu rozpoznali charakterystyczny zielony samochód, o którym wcześniej było głośno. Szczególną uwagę zwrócił fakt, że auto było pozbawione jednego koła.
Emilia Koprowska wciąż jest poszukiwana. Policja ma telefon, ale pojawił się problem
Poszukiwania Emilii Koprowskiej nadal trwają, a kobieta nie została odnaleziona. 37-latka z Koszalina zaginęła 30 sierpnia w Darłowie, gdzie przebywała z mężem podczas festiwalu „ZEN Wydm”. Policja od początku apeluje o przekazywanie każdej informacji, która może pomóc w ustaleniu miejsca jej pobytu. W akcję poszukiwawczą zaangażowano wcześniej m.in. policjantów, przewodników z psami, quady, monitoring oraz ratowników SAR z dronem.
W ostatnich dniach pojawił się ważny trop w postaci telefonu Emilii. Urządzenie zostało odnalezione 13 września w Darłowie i trafiło do policji. Śledczy liczą, że analiza telefonu pozwoli ustalić, z kim kobieta kontaktowała się przed zaginięciem i co działo się w jej ostatnich godzinach. Problem w tym, że dostęp do urządzenia okazał się znacznie trudniejszy, niż początkowo zakładano.
Policja potwierdziła, że kody dostępu przekazane przez męża Emilii nie pasują do telefonu. Funkcjonariusze nadal próbują uzyskać dostęp do zabezpieczonych danych. Jednocześnie policja zaznacza, że na obecnym etapie nie prowadzi śledztwa karnego.
Wokół sprawy pojawiało się już wiele informacji i hipotez, ale część z nich była dementowana. Policja potwierdziła m.in., że ciała znalezione w Bałtyku i Parsęcie nie należały do zaginionej.
Służby nadal proszą o kontakt osoby, które mogą posiadać informacje dotyczące Emilii. Z policją w Koszalinie można skontaktować się pod numerem 47 78 41 543 lub pod numerem alarmowym 112.
Zobacz też: Zaskakujące doniesienia o teściu Chajzera. To dlatego nie został na weselu | Świat Gwiazd

Samochód Emilii został odholowany. Nagranie natychmiast trafiło do sieci
W międzyczasie pojawiła się kolejna odsłona sprawy, która błyskawicznie wzbudziła emocje. Samochód Emilii przez około trzy tygodnie stał na parkingu w Darłowie. Jak potwierdziła policja, wcześniej został poddany oględzinom, a następnie przekazany mężowi kobiety. Później auto zostało odholowane.
I właśnie moment transportu pojazdu został pokazany na profilu firmy zajmującej się pomocą drogową z Koszalina. Na nagraniu widać zielony samochód bez jednego koła oraz moment umieszczania go na lawecie. Choć twórcy rolki nie napisali wprost, że chodzi o auto zaginionej 37-latki, internauci szybko skojarzyli pojazd z szeroko opisywaną sprawą.
Największe emocje wywołała jednak nie sama laweta, lecz forma nagrania i wykorzystany podkład muzyczny. W komentarzach pojawiły się zarzuty, że publikacja może wyglądać jak wykorzystywanie głośnej sprawy do promocji usług.
To już jest chwyt poniżej pasa, reklama na rodzinnej tragedii. Mam nadzieję, że nikt nie skorzysta z ich usług. Specjalnie wskazali to auto, żeby zwrócić uwagę i przyciągnąć reklamę. Masakra — napisała jedna z internautek.
Kolejna osoba skomentowała krótko:
Na czyimś nieszczęściu robią sobie reklamę brak słów…
Nie zabrakło też jeszcze mocniejszych słów:
Największa antyreklama, jaką można wymyślić. Żerowanie na cudzej tragedii total level. I ta muzyka. Chora sytuacja po prostu. Bo żenująca to mało napisane — stwierdziła internautka.
Inna osoba napisała:
Już niżej nie można upaść, aby na tragedii kobiety i jej rodziny robić zasięgi.
Komentarzy było tak dużo, że przedstawiciel firmy postanowił odpowiedzieć na zarzuty. Jego tłumaczenie szybko stało się kolejną częścią internetowej dyskusji.
Zobacz też: Jan Englert skomentował występy Heleny w "TzG". Padły ważne słowa | Świat Gwiazd
Firma odpowiada na falę krytyki. „Tym razem po prostu trafił się samochód, który wiele osób zna z internetu”
Przedstawiciel firmy pomocy drogowej odniósł się do komentarzy w poniedziałek, 21 września rano. Podkreślił, że publikowanie nagrań z wykonywanych usług nie jest w jego przypadku nowością. Według jego wyjaśnień firma od kilku nie miejsce związane bezpośrednio z zaginięciem czy jakiekolwiek zdarzenie z udziałem Emilii. Dodał również, że firma nie opublikowała lat pokazuje w mediach społecznościowych materiały związane z holowaniem samochodów.
Do wszystkich, którzy krytykują mnie za rolkę oraz muzykę, przypominam, że od paru ładnych lat dodaję tutaj rolki. Tym razem po prostu trafił się samochód, który wiele osób zna z internetu. Dlatego nie widzę powodu, żeby nie publikować rolki, szczególnie że praktycznie cała telewizja, rozpoczynając swoje materiały, pokazywała właśnie ten samochód — napisał przedstawiciel firmy.
W jego ocenie kluczowe jest to, że nagranie przedstawiało uszkodzony samochód przeznaczony do transportu, a nie miejsce związane bezpośrednio z zaginięciem czy jakiekolwiek zdarzenie z udziałem Emilii. Dodał również, że firma nie opublikowała materiału sugerującego, że w pojeździe doszło do śmierci człowieka.
Druga sprawa nie dodałem rolki z samochodem, w którym ktoś zginął, tak jak robi to wiele innych firm. Dodałem materiał przedstawiający uszkodzony samochód. Warto więc najpierw zapoznać się z tym, co faktycznie zostało opublikowane, zanim zacznie się mnie krytykować — zakończył.
Co ciekawe, nie wszyscy internauci uznali nagranie za niestosowne. W komentarzach pojawiły się również głosy osób, które stanęły po stronie firmy i zwróciły uwagę, że sposób publikowania materiałów był podobny do wcześniejszych nagrań.
To po prostu jego praca… Wozi samochody po różnych zdarzeniach, również po wypadkach, i pokazuje to tak jak wcześniej. Nie doszukujmy się sensacji tam, gdzie jej nie ma! Wykonywanie swojej pracy nie jest żerowaniem na czyjejś tragedii… To po prostu jego praca. Zawsze pokazuje to w określony sposób, z muzyką i komentarzem, niezależnie od tego, czyje auto akurat transportuje. Nie robi nagle innego materiału tylko dlatego, że sprawa jest głośna… — stwierdziła jedna z osób komentujących.
Inna dodała:
Nie przesadzajcie, wystarczy wejść na profil firmy, muzyka podobna do innych podkładów które umieszczają, inne zlecenia też kręcą. To że ta sprawa tak porusza ludzi. Nie powinno tak oddziaływać na Was ludzie. Praca jak praca i hejtujecie emocjonalnie bez potrzeby.
Jedno nagranie podzieliło więc internautów na dwa wyraźne obozy: jedni widzą w nim niestosowną publikację przy głośnej tragedii, inni — zwykły materiał dokumentujący usługę pomocy drogowej. Tymczasem najważniejsze pytanie w całej sprawie pozostaje bez odpowiedzi: gdzie jest Emilia Koprowska?

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert