TVN żegna Jana Frycza. To pokazano w "Faktach"
Jan Frycz został pożegnany także na antenie TVN. W poniedziałkowym wydaniu „Faktów” przypomniano dorobek zmarłego aktora, a o jego pracy i artystycznej osobowości opowiedzieli Jan Englert oraz Andrzej Grabowski. Ich wspomnienia pokazały Frycza nie tylko jako znaną twarz ekranu, lecz przede wszystkim jako jednego z ważnych aktorów polskiej sceny.
Wiadomość o śmierci Jana Frycza szybko znalazła odzwierciedlenie w programach informacyjnych. „Fakty” TVN poświęciły aktorowi osobny materiał, wracając do najważniejszych etapów jego kariery. To właśnie w teatrze Frycz zbudował znaczną część swojej pozycji, choć jego dorobek obejmował również kino i telewizję. Wspomnienia jego kolegów pozwoliły spojrzeć na tę karierę z perspektywy osób, które znały jego warsztat i pracowały z nim przez lata.
Jan Frycz nie żyje
Jan Frycz przez dekady należał do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Jego dorobek obejmował teatr, kino, telewizję, Teatr Telewizji i słuchowiska radiowe. Na scenie stworzył niemal 200 kreacji, a dla kolejnych pokoleń widzów pozostawał aktorem charakterystycznym, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym.
Szczególny wymiar ma informacja o jego zawodowej aktywności w ostatnich dniach. Zaledwie tydzień przed śmiercią rozpoczął próby do „Orestei” w reżyserii Luka Percevala w Teatrze Narodowym. Nie był to więc artysta, który zdążył pożegnać się ze sceną i spokojnie zamknąć kolejny rozdział. Przeciwnie — pozostawał w pracy i miał przed sobą następne zadania.
Dla widzów filmowych Frycz pozostanie obecny dzięki wielu rolom, zarówno kinowym, jak i serialowym. W ostatnich latach szczególnie mocno zapisał się w pamięci publiczności jako Dario w „Ślepnąc od świateł”. Jego dorobek nie ograniczał się jednak do jednej epoki ani jednego rodzaju bohaterów. Przez lata pojawiał się w produkcjach bardzo różniących się charakterem i formą.
Ostatnie miesiące życia aktora również nie były czasem wycofania z życia zawodowego. W marcu pojawił się publicznie podczas premiery filmu „Król dopalaczy”. Później rozpoczął wspomniane próby teatralne. To właśnie ta aktywność sprawia, że wiadomość o jego śmierci brzmi szczególnie mocno: Frycz odszedł, pozostawiając po sobie nie tylko zamknięte role, ale również projekty, które miały dopiero się wydarzyć.
Po jego śmierci w mediach społecznościowych pojawiły się liczne pożegnania aktorów, reżyserów i osób, które współpracowały z nim przez lata. Wspomnienia publikowali między innymi Borys Szyc, Małgorzata Kożuchowska, Jan Englert czy Kamil Nożyński. Osobne, bardzo osobiste wpisy zamieścili także jego bliscy.
Na razie nie podano szczegółów dotyczących pogrzebu. Rodzina poprosiła natomiast o nieskładanie kondolencji.
Zobacz także: Syn Jana Frycza pożegnał ojca. Jego słowa wzruszają

Kto pożegnał Jana Frycza?
Jednym z pierwszych poruszających świadectw była wiadomość od Gabrieli Frycz, najstarszej córki aktora. Jej krótkie pożegnanie skierowane do ojca szybko zostało zauważone przez media. Gabriela nazwała go między innymi przyjacielem i mentorem, pokazując, że za nazwiskiem znanym z ekranu kryła się przede wszystkim relacja rodzinna.
Swoimi wspomnieniami podzielił się również Michał Frycz. W jego wpisie znalazły się bardzo konkretne obrazy wspólnego życia: rozmowy telefoniczne, latanie awionetką, drony i modelarstwo. To właśnie takie szczegóły nadały pożegnaniu wyjątkowo osobisty charakter. Syn nie wspominał wyłącznie o aktorze, lecz o ojcu, z którym miał jeszcze wiele planów.
Głos zabrała także Olga Frycz. Jej relacja z ojcem, jak wynika z publikowanych informacji, przez lata nie należała do najłatwiejszych. W pożegnaniu podkreśliła jednak znaczenie ostatniego okresu ich życia i napisała, że najważniejsze jest to, iż oboje wiedzieli o wzajemnej miłości. Kilka miesięcy wcześniej jej syn otrzymał imię Jan, po dziadku.
Po aktorze pozostały również wspomnienia jego zawodowych partnerów. Borys Szyc pisał o Fryczu z wyraźnym osobistym przywiązaniem, wspominając jego poczucie humoru, sposób pracy i umiejętność poszukiwania znaczeń w rolach. Z kolei Jan Englert mówił o artyście, który mimo choroby pozostawał aktywny i jeszcze niedługo przed śmiercią pracował nad kolejnym przedstawieniem.
Wspomnienie opublikowała również Małgorzata Kożuchowska, a o Fryczu mówili także inni aktorzy i twórcy związani z jego dorobkiem. Ta różnorodność głosów pokazuje, jak szerokie było środowisko, w którym funkcjonował.
Zobacz także: Małgorzata Kożuchowska o Janie Fryczu. “Janek długo walczył z chorobą”

Pożegnanie Jana Frycza w wydaniu "Faktów"
Śmierć Jana Frycza znalazła ważne miejsce w poniedziałkowym wydaniu „Faktów” TVN. Stacja przygotowała materiał poświęcony zmarłemu aktorowi, przypominając jego wieloletnią obecność na polskich scenach oraz role, dzięki którym zapisał się w pamięci kolejnych pokoleń widzów. Była to również okazja, by o Fryczu opowiedzieli artyści, którzy znali go osobiście i mieli możliwość obserwowania jego pracy z bliska.
Materiał zapowiedział prowadzący „Fakty” Grzegorz Kajdanowicz. W reportażu pojawiły się wypowiedzi osób związanych zarówno z teatrem, jak i kinem. O Janie Fryczu mówili między innymi Jan Englert oraz Andrzej Grabowski, zwracając uwagę na jego warsztat, indywidualność i znaczenie dla polskiej kultury.
Już we wprowadzeniu Kajdanowicz przypomniał najważniejsze etapy artystycznej drogi aktora. Nie sprowadzał jej jednak wyłącznie do popularnych ról filmowych czy telewizyjnych. Ważnym elementem biografii Frycza pozostawał teatr, z którym był związany przez znaczną część swojej kariery.
Był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych. Przez ponad 20 lat związany z Teatrem Narodowym. Wcześniej z krakowskimi teatrami — zapowiedział materiał Grzegorz Kajdanowicz.
Wspomnienie Jana Englerta miało szczególnie refleksyjny charakter. Aktor zwrócił uwagę na coś więcej niż techniczne umiejętności Frycza. W jego ocenie siła artysty polegała na zdolności do kreowania własnego świata, zamiast jedynie odtwarzania tego, co już istnieje.
Był wielkiej klasy artystą. Artystą bywa się tylko wtedy, kiedy nie włazi się w rzeczywistość, tylko stwarza się rzeczywistość.
W podobnym tonie o Fryczu mówił Andrzej Grabowski, przywołując jego pozycję w środowisku aktorskim i charakterystyczny sposób budowania postaci. W materiale wybrzmiało więc nie tylko wspomnienie popularnego aktora, lecz także próba pokazania jego miejsca w historii polskiego teatru i filmu.
