Zapadł wyrok ws. muzyka disco polo. Nękanie to dopiero początek
Rafał S., muzyk disco polo usłyszał wyrok, oskarżony o 11 przestępstw wobec swojej żony, w tym o gwałt i uporczywe nękanie. Sprawa dotyczy wydarzeń, do których miało dochodzić w relacji małżeńskiej artysty. Choć prokuratura nie kwestionuje wymierzonej kary, obrona ma możliwość odwołania się od decyzji sądu. O ocenę, czy wysokość wyroku odpowiada wadze zarzutów, "Fakt" zwrócił się do ekspertów z zakresu prawa karnego.
Sąd skazał Rafała S. i orzekł wobec niego trzyletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na mniej niż 20 metrów oraz zakaz kontaktowania się z nią w jakiejkolwiek formie. Mężczyzna został również zobowiązany do zapłaty 10 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej oraz pokrycia kosztów procesu. W śledztwie przedstawiono mu łącznie 11 zarzutów, w tym siedem dotyczących zgwałcenia.
Rafał S. skazany za 11 przestępstw. Karnista ocenia wysokość kary
Rafał S., muzyk disco polo z regionu ostrołęckiego, został skazany na 3 lata i 6 miesięcy więzienia. Sąd Rejonowy w Ostrołęce 18 sierpnia 2026 r. uznał go za winnego wszystkich 11 przestępstw zarzucanych mu przez prokuraturę. Sprawa dotyczyła jego żony Małgorzaty S. Wśród przypisanych mu czynów znalazło się sześć gwałtów, a także znęcanie się, groźby, znieważanie i naruszenie nietykalności. Oprócz kary więzienia Rafał S. ma zapłacić pokrzywdzonej 10 tys. zł. Sąd zdecydował również o zakazie zbliżania się do niej na mniej niż 20 metrów oraz zakazie kontaktowania się z nią w jakiejkolwiek formie. Ograniczenia mają obowiązywać przez trzy lata.
Wyrok nie jest prawomocny, dlatego sprawa może jeszcze trafić do sądu drugiej instancji. Obrona ma możliwość złożenia apelacji, a w takim przypadku wykonanie kary więzienia zostanie wstrzymane do czasu rozpoznania sprawy przez sąd odwoławczy. Prokuratura, pytana przez „Fakt” o rozstrzygnięcie, uznała je za słuszne. Wokół wyroku pojawiły się jednak pytania o wysokość kary. Chodzi przede wszystkim o to, że przy zarzucie gwałtu przepisy przewidują karę od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności. Przy sześciu przypisanych gwałtach i pozostałych czynach wyrok 3,5 roku znajduje się więc w dolnej części ustawowego zakresu.
Zobacz także: Nie żyje legendarna artystka Yayoi Kusama. Od lat mieszkała w szpitalu psychiatrycznym
Rafał S. dostał 3,5 roku. Karnista wskazuje na widełki
Adwokat Arkadiusz Szymański, specjalizujący się w prawie karnym, zwrócił uwagę, że za gwałt kodeks karny przewiduje od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności. Z samego porównania tych granic wynika, że orzeczone 3 lata i 6 miesięcy są karą znajdującą się stosunkowo blisko dolnej granicy. Prawnik zaznaczył jednak, że Rafał S. nadal korzysta z domniemania niewinności w rozumieniu procedury do czasu prawomocnego zakończenia postępowania i może skorzystać z prawa do apelacji.
akceptuje to rozstrzygnięcie, to znaczy, że była to kara adekwatna — mówi "Faktowi" prawnik.
Sam fakt wydania wyroku przez sąd pierwszej instancji nie oznacza więc jeszcze ostatecznego zakończenia sprawy. Rozstrzygnięcie może zostać poddane kontroli sądu drugiej instancji, jeśli obrona zdecyduje się na taki krok.
Z ostatecznymi wnioskami komentujący powinni wstrzymać się do ewentualnego wyroku drugiej instancji. Moje doświadczenie zawodowe podpowiada, że do takich sytuacji należy podchodzić ze szczególną ostrożnością. Zwłaszcza wtedy, gdy między stronami istniał konflikt lub pozostawały one w separacji bądź w trakcie rozstania — podkreśla mec. Szymański.
Ostrożniej do oceny wysokości kary podszedł drugi z pytanych karnistów, adw. Jakub Placek. Wskazał, że bez znajomości akt sprawy trudno przesądzić, czy wymierzona kara jest surowa, czy łagodna. To istotne zastrzeżenie, ponieważ sama liczba przypisanych czynów nie pokazuje wszystkich okoliczności, które sąd bierze pod uwagę przy wymiarze kary. W materiale dotyczącym sprawy nie przedstawiono pełnej treści uzasadnienia wyroku ani wszystkich ustaleń sądu. Dlatego prawnicy nie przesądzają, że kara jest niewspółmierna.
Nie znamy wszystkich okoliczności. Nie wiemy tak naprawdę, co sąd brał pod uwagę. Możliwe, że były tam jakieś okoliczności łagodzące. Oczywiście społeczna szkodliwość takich czynów jest bardzo wysoka, ale sąd musi także brać pod uwagę konkretne okoliczności dotyczące samego sprawcy — mówi adwokat
Zobacz także: Korcz i Majewska zachwycili w Sopocie. Ludzie musieli zareagować
Sąd nie podał pełnego nazwiska skazanego. Prawnik wyjaśnia
Osobną kwestią pozostaje to, dlaczego w komunikatach sądu i prokuratury nie pojawia się pełne nazwisko skazanego. W sprawie posługiwano się inicjałem „Rafał S.”, mimo że wyrok został już ogłoszony. Nie oznacza to jednak, że sąd nie rozstrzygnął sprawy co do jego odpowiedzialności. 18 sierpnia 2026 r. Sąd Rejonowy w Ostrołęce uznał mężczyznę za winnego wszystkich 11 zarzucanych mu przestępstw wobec żony. Informacje o sprawie są więc publikowane z zachowaniem formy stosowanej wobec osoby oznaczonej inicjałem.
Prawo prasowe nie zezwala na publikację nazwiska, jeśli nie ma zgody samego zainteresowanego — przypomina mec. Placek.
Na ten moment kluczowe pozostaje to, że wyrok nie jest prawomocny. Rafał S. może złożyć apelację, a jeśli do niej dojdzie, sprawą zajmie się sąd drugiej instancji. Dopiero jego rozstrzygnięcie przesądzi o dalszym losie wyroku wydanego w Ostrołęce. Niezależnie od ewentualnego odwołania obowiązują również orzeczone przez sąd środki dotyczące pokrzywdzonej: 10 tys. zł zadośćuczynienia oraz trzyletni zakaz zbliżania się na mniej niż 20 metrów i kontaktowania się z nią w jakiejkolwiek formie. Prokuratura oceniła wyrok jako słuszny, natomiast stanowisko obrony może jeszcze zostać przedstawione w postępowaniu apelacyjnym.
Musiałoby dojść do naprawdę drastycznej zbrodni, by sąd zdecydował się na taki krok. Nie przypominam sobie wielu takich sytuacji. Jednym z nielicznych przykładów była sprawa zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza — wskazuje mec. Jakub Placek