Testament Tomasza Komendy. Pojawiły się wątpliwości. Co się dzieje?
Tomasz Komenda przez lata był symbolem jednej z najbardziej wstrząsających pomyłek wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Młody mężczyzna został skazany na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo, którego, jak później wykazano, nie popełnił. Spędził za kratami 6540 dni, podczas których miał doświadczać przemocy fizycznej i psychicznej. Kilkukrotnie starał się o przerwę w odbywaniu kary, jednak żadna z tych próśb nie została uwzględniona.
W czasie pobytu w więzieniu trzykrotnie próbował odebrać sobie życie. Po 18 latach pojawiła się szansa na odzyskanie wolności i udowodnienie prawdy. 16 maja 2018 roku Sąd Najwyższy uchylił wyroki skazujące, uznając, że dowody jednoznacznie wykluczają sprawstwo Komendy i uniewinnił go. Choć po wyjściu na wolność otrzymał wielomilionowe zadośćuczynienie i odszkodowanie, jego życie nie stało się historią prostego powrotu do normalności. Po śmierci spore niejasności budzi testament Tomasza. Teraz nowe wieści w tej sprawie przekazał “Fakt”.
18 lat za kratami za zbrodnię, której nie popełnił
Historia Tomasza Komendy rozpoczęła się od tragicznej sprawy zabójstwa i gwałtu młodej kobiety. Mężczyzna został uznany za winnego i skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Przez kolejne lata próbował przekonywać, że jest niewinny, jednak jego głos długo pozostawał bez odpowiedzi.
Komenda spędził w więzieniu dokładnie 6540 dni. Według informacji dotyczących jego pobytu za kratami był poddawany zarówno przemocy psychicznej, jak i fizycznej. Czterokrotnie występował o zgodę na przerwę w odbywaniu kary, ale za każdym razem spotykał się z odmową. Ogrom cierpienia doprowadził go do dramatycznych prób odebrania sobie życia. Trzykrotnie próbował popełnić samobójstwo.
Przełom nastąpił dopiero po niemal dwóch dekadach. Sprawą ponownie zajęli się śledczy, a nowe ustalenia i analiza materiału dowodowego pozwoliły zakwestionować wcześniejszy wyrok. 16 maja 2018 roku Sąd Najwyższy uchylił wyroki skazujące Tomasza Komendę. Stwierdzono, że jest niewinny, a zgromadzone dowody w sposób jednoznaczny wykluczają jego sprawstwo. Po 18 latach mężczyzna odzyskał wolność.
Zobacz także: Sąsiedzi Meghan i Harry'ego z USA przerywają milczenie. Nie mają dla nich litości

Odszkodowanie nie naprawiło życia
Po wyjściu z więzienia Tomasz Komenda otrzymał od państwa 12 mln zł zadośćuczynienia oraz 811 533,12 zł odszkodowania. Pieniądze miały być rekompensatą za lata niesłusznego uwięzienia i dramat, którego doświadczył. Żadna suma nie mogła jednak zwrócić mu utraconej młodości ani wymazać wspomnień z czasu spędzonego za kratami.
Po odzyskaniu wolności jego życie bardzo się zmieniło. Komenda znalazł się nagle w zupełnie nowej rzeczywistości, otoczony zainteresowaniem mediów i osób, których wcześniej nie było w jego życiu. Z czasem pojawiły się także poważne napięcia rodzinne.
Tomasz zerwał kontakt ze swoją matką, Teresą Klemańską. Kobieta przez lata walczyła o jego uwolnienie i publicznie podkreślała, że wierzy w jego niewinność. Później między matką a synem doszło jednak do głębokiego konfliktu. Wśród przyczyn wskazywano m.in. zmiany, jakie nastąpiły w życiu Komendy po otrzymaniu odszkodowania, nowe otoczenie oraz problemy zdrowotne. Matka mówiła również o negatywnym wpływie osób, które pojawiły się wokół jej syna.
W życiu Komendy pojawiła się także Anna Walter. Para doczekała się syna Filipa, urodzonego w 2020 roku. Ich związek nie przetrwał jednak próby czasu i zakończył się w 2023 roku, jeszcze przed śmiercią Tomasza.
Zobacz także: Koszmar w domu Kubickiej. Zjadł tabletki na serce. Pomoc potrzebna była natychmiast
Śmierć Tomasza Komendy i tajemnica testamentu
Tomasz Komenda zmarł 21 lutego 2024 roku w wieku zaledwie 46 lat. Przyczyną jego śmierci była choroba nowotworowa – nowotwór płuc. Po jego odejściu pojawiły się kolejne pytania dotyczące majątku, który otrzymał po niesłusznym skazaniu. Szczególne emocje wzbudza sprawa testamentu.
Jak informuje „Fakt”, do wrocławskiego sądu wpłynęły już dwie istotne opinie – grafologa oraz psychiatry. Sąd potwierdził, że dokumenty znajdują się w aktach sprawy, ale na razie nie wyznaczono terminu rozprawy.
W odpowiedzi uprzejmie informujemy, że we wskazanej sprawie wpłynęły opinie. Na dzień dzisiejszy nie ma wyznaczonego terminu rozprawy – przekazało „Faktowi” Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się „Fakt”, w chwili sporządzania testamentu Tomasz Komenda miał być w pełni władz umysłowych. Z tych samych doniesień wynika, że cały swój majątek miał zapisać bratu Gerardowi. Nie oznacza to jednak, że jego syn Filip został pominięty bez żadnych praw do spadku. Małoletni syn ma otrzymać zachowek w wysokości dwóch trzecich wartości udziału spadkowego, jaki przypadałby mu przy dziedziczeniu ustawowym.
Sprawa testamentu pokazuje, że nawet po śmierci Tomasza Komendy historia jego życia nie znalazła jeszcze pełnego finału. Człowiek, któremu odebrano 18 lat wolności, przez ostatnie lata życia próbował odnaleźć swoje miejsce w świecie, a po jego śmierci nadal toczą się sprawy dotyczące jego majątku i rodziny.
