Artur Barciś nie ma pieniędzy. Zadziwiające, co wyszło na jaw
Artur Barciś od lat cieszy się sympatią widzów i nie zamierza rezygnować z aktorstwa. Choć mógłby już korzystać z emerytury, nadal pozostaje aktywny zawodowo. Teraz wyszło na jaw, że w jego domu obowiązuje dość nietypowy podział obowiązków, a kwestie finansowe wyglądają zupełnie inaczej, niż mogłoby się wydawać.
Artur Barciś od lat należy do grona lubianych polskich aktorów. Choć ma już za sobą wiele zawodowych sukcesów, wciąż nie myśli o rezygnacji z pracy. Prywatnie również może mówić o dużym szczęściu. Od czterech dekad tworzy udany związek z Beatą, z którą doczekał się syna. Ostatnio podczas rozmowy z Moniką Richardson opowiedział nieco więcej o swoim małżeństwie i codziennym życiu. Jedno z jego wyznań dotyczących pieniędzy może jednak zaskoczyć.
Artur Barciś od lat zachwyca widzów. Ma na koncie mnóstwo znanych ról
Artur Barciś to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, którego twarz i charakterystyczny głos zna kilka pokoleń widzów. Przez lata konsekwentnie budował swoją pozycję w świecie filmu, telewizji i teatru. Urodził się 12 sierpnia 1956 roku w Kokawie, a aktorskie wykształcenie zdobył w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Na ekranie zadebiutował jeszcze w latach 70., a jego kariera szybko nabrała tempa.
Szczególną popularność przyniosły mu role w kultowych produkcjach. Widzowie doskonale pamiętają go jako Tadeusza Norka z serialu „Miodowe lata”, w którym stworzył niezapomniany duet z Cezarym Żakiem. Ogromną sympatię zdobył również jako Arkadiusz Czerepach w „Ranczu”. Jego bohater, początkowo niepozorny urzędnik, z czasem stał się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci serialu.
Na dorobek aktora składają się także występy w filmach, spektaklach teatralnych oraz liczne role dubbingowe. Barciś użyczał głosu postaciom w produkcjach animowanych, a jego działalność artystyczna nie ogranicza się wyłącznie do występowania przed kamerą. Próbował również swoich sił jako reżyser i scenarzysta.
Co ważne, mimo upływu lat aktor nie zwolnił zawodowego tempa. Siedemdziesiątka nie oznacza dla niego końca kariery ani przeprowadzki na wygodną kanapę. Nadal pojawia się na scenie i podejmuje kolejne zawodowe wyzwania. Widzowie mogą też liczyć na jego powrót do świata „Rancza”.
Barciś od lat udowadnia, że można łączyć ogromne doświadczenie z energią i autentyczną przyjemnością z wykonywania zawodu. Nie należy do gwiazd, które muszą nieustannie przypominać o sobie w mediach. Wystarczy, że pojawi się na ekranie, a publiczność doskonale wie, czego się spodziewać. Jego zawodowa historia pokazuje, że talent, pracowitość i konsekwencja potrafią zaprowadzić naprawdę daleko.
Zobacz też: Grób legendy. Drugiego takiego nie ma w Polsce. Jak wygląda? | Świat Gwiazd
Artur Barciś od 40 lat jest z jedną kobietą. Tak mówi o swoim małżeństwie
Choć zawodowo Artur Barciś ma na koncie wiele sukcesów, równie ważną częścią jego życia jest rodzina. Aktor od czterech dekad pozostaje związany z Beatą, którą pieszczotliwie nazywa Bebą. Para doczekała się syna i, jak wynika z wypowiedzi gwiazdora, stworzyła relację opartą na wzajemnym zaufaniu, przywiązaniu i poczuciu bezpieczeństwa.
W świecie show-biznesu, w którym związki często kończą się szybciej, niż zdążą trafić na pierwsze strony portali, taki staż robi wrażenie. Barciś nie ukrywa, że jest szczęśliwy w małżeństwie i docenia codzienną obecność ukochanej. Nie opowiada o wielkich romantycznych gestach, lecz o czymś znacznie bardziej przyziemnym: pewności, że po powrocie do domu czeka na niego bliska osoba.
W rozmowie z Moniką Richardson aktor opowiedział o ich wspólnym życiu. Z jego słów wyraźnie wynika, że czterdzieści lat razem nie jest dla niego jedynie imponującą liczbą. To przede wszystkim dowód na to, że udało im się stworzyć trwałą więź.
Już minęło czterdzieści lat w czerwcu i jest cudownie. Mamy pewną stałość. Wiem, co będzie. Nie muszę się denerwować, co się stanie. Oczywiście mamy już swoje lata i ten wiek powoli zaczyna do nas docierać. Chociaż ja odczuwam stosunkowo mało. To poczucie, że jest w domu ktoś, kto na mnie czeka i że mnie kocha. I ja mam kogo kochać i kocham bardzo. Więc to jest ten świat, który stworzyliśmy sobie z Bebą, bo ja mówię do żony Beba. Po prostu się dobraliśmy w jakiś taki cudowny sposób i te 40 lat nam jakoś tak szybko minęło.
Wypowiedź aktora pokazuje, że sekret ich związku może tkwić właśnie w zwyczajności. Barciś nie potrzebuje wielkich deklaracji, by podkreślić, jak ważna jest dla niego żona. Największą wartością jest dla niego świadomość, że ma obok siebie kogoś, na kim może polegać.
To zresztą dobrze tłumaczy, dlaczego małżonkowie tak sprawnie dzielą się obowiązkami. W ich domu każdy ma swoje zadania, a aktor nie ma problemu z oddaniem części odpowiedzialności w ręce ukochanej. Jak się okazuje, dotyczy to również spraw, które dla wielu osób są wyjątkowo istotne.
Zobacz też: 33-latek z zarzutami. W tle "Taniec z Gwiazdami" i wielki skandal | Świat Gwiazd
Artur Barciś nie wie, ile ma pieniędzy. Żona decyduje o domowych finansach
Największe zaskoczenie przyniosło wyznanie dotyczące pieniędzy. Okazuje się, że choć Artur Barciś od lat pracuje w zawodzie i regularnie podejmuje kolejne projekty, nie kontroluje szczegółowo stanu swojego konta. Finansami w domu zajmuje się Beata, a aktor nie widzi powodu, by ingerować w jej decyzje. Co więcej, przyznał wprost, że nie wie nawet, jaką kwotą dysponuje.
Dla osób, które skrupulatnie sprawdzają wydatki i regularnie kontrolują domowy budżet, takie podejście może być trudne do wyobrażenia. W przypadku Barcisia wygląda jednak na to, że jest to po prostu sprawdzony układ. Aktor ufa żonie i nie zamierza przejmować obowiązków, które ona wzięła na siebie.
W rozmowie z Moniką Richardson opowiedział nawet, jak wygląda sytuacja, kiedy chce kupić coś droższego. Zamiast samodzielnie analizować oszczędności, pyta Bebę o zgodę. To ona sprawdza, czy planowany wydatek mieści się w domowych możliwościach.
Beba zajmuje się finansami w naszym domu. Ja nawet nie wiem, ile mam pieniędzy. I prawdę mówiąc, wcale mnie to nie interesuje. Ważne, że gdy pytam, czy mogę sobie kupić na przykład nowy samochód, słyszę: "A ile będzie kosztował?". Odpowiadam: "Tyle i tyle". Wtedy słyszę: "Możesz". No i właśnie tak to wygląda - zdradził Artur Barciś Monice Richardson.
Nie oznacza to jednak, że aktor nie musi martwić się o przyszłość finansową. Barciś od pięciu lat może korzystać z emerytury, ale nie porzucił pracy. W rozmowie z VOX FM przyznał, że jego świadczenie jest przyzwoite, jednak samo w sobie nie wystarczyłoby na pokrycie wszystkich wydatków. Dlatego nadal pozostaje aktywny zawodowo.
Wbrew sensacyjnemu wydźwiękowi całej historii nie chodzi więc o to, że Barciś nie ma środków do życia. Z jego wypowiedzi wynika raczej, że nie przywiązuje dużej wagi do kontrolowania własnego majątku i całkowicie ufa żonie w kwestiach finansowych. Beata pilnuje domowej kasy, a on może skupić się na pracy i aktorstwie. Wygląda na to, że taki podział obowiązków sprawdza się u nich od lat.