Najpierw Dominika Chorosińska szczekała w Sejmie, a teraz on zaszczekał w programie na żywo
Nietypowe zachowanie Dominiki Chorosińskiej podczas piątkowych obrad Sejmu wywołało falę komentarzy wśród polityków i internautów. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości zaczęła wydawać odgłosy przypominające szczekanie w trakcie wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Nagranie z sali plenarnej szybko trafiło do mediów społecznościowych, a sama Chorosińska w niedzielę odniosła się do sprawy na platformie X. Stwierdziła, że szczekanie psów z Kłodzka jest „jedynym językiem”, który mają rozumieć Kosiniak-Kamysz i premier Donald Tusk. Jak się okazuje- nie była jedyna.
Szczekanie z ław PiS podczas wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza wywołało zamieszanie w Sejmie. Jak wynika z nagrań, za nietypowe odgłosy miała odpowiadać Dominika Chorosińska. Posłanka PiS nie zamierzała jednak na tym poprzestać. W kolejnym wpisie na X uderzyła zarówno w Kosiniaka-Kamysza, jak i Donalda Tuska.
Dominika Chorosińska szczekała w Sejmie. Posłanka komentuje swoje zachowanie
Dominika Chorosińska znalazła się w centrum uwagi po piątkowych obradach Sejmu. Kamery zarejestrowały, jak posłanka PiS szczekała podczas wystąpienia wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Nietypowe zachowanie nie pozostało wyłącznie w zapisie nagrania. Zostało również odnotowane w stenogramie z posiedzenia Sejmu. Sprawa szybko trafiła do mediów społecznościowych, gdzie sama Chorosińska odniosła się do całej sytuacji. Jej wpis udostępniła między innymi Joanna Lichocka, również posłanka PiS.
Komentarze pod wpisem Chorosińskiej pojawiły się także ze strony polityków innych ugrupowań. Minister energii Miłosz Motyka odpowiedział jej krótko i krytycznie:
Niech pani nie przestaje i kompromituje się dalej - napisał
Do sprawy odniosła się również posłanka Centrum Aleksandra Leo, a swoje uwagi zamieścili także Marcin Józefaciuk oraz Tomasz Trela z Lewicy.
Dno. Chyba już lepiej jak pani szczeka niż pisze. - oceniła Leo
Serio? Ale serio? Poseł ma dbać o dobre imię i prestiż izby, zachowując się z godnością w każdej sytuacji. (…) Wolę nawet nie wiedzieć, skąd poznała pani ten język obcy - zauważył Józefaciuk.
‘Kulturalna’ pani z bandy Jarosława Kaczyńskiego. Prezes to ma rękę do ludzi, albo złodzieje, albo debile" - napisał Trela.
Tym samym zachowanie zarejestrowane podczas sejmowej debaty stało się przedmiotem szerszej politycznej wymiany zdań. Wpis Chorosińskiej zaczął krążyć dalej, a sprawą zainteresowało się również środowisko dziennikarskie.
Zobacz także: Anita Szymaniak i Adrian Szymaniak – historia miłości
Chorosińska komentuje zachowanie podczas obrad Sejmu
Posłanka PiS sama zabrała głos w sprawie zachowania, które zarejestrowały sejmowe kamery. Jej reakcja została następnie udostępniona przez Joannę Lichocką, dzięki czemu wpis dotarł do kolejnych odbiorców. Nie zmieniło to jednak faktu, że zachowanie Chorosińskiej zostało szeroko skomentowane przez polityków spoza jej ugrupowania. Wśród osób, które publicznie odniosły się do sprawy, znalazł się między innymi Miłosz Motyka. Minister energii nie krył krytycznego stanowiska wobec posłanki PiS.
Cała sytuacja została też utrwalona w oficjalnym stenogramie posiedzenia, więc nie ogranicza się wyłącznie do nagrania krążącego w internecie. W piątek podczas wystąpienia Kosiniaka-Kamysza odnotowano zachowanie Chorosińskiej, które wzbudziło zainteresowanie poza salą plenarną. Później temat przeniósł się do mediów społecznościowych. Chorosińska skomentowała swoje zachowanie, jej wpis podała dalej Lichocka, a następnie pojawiły się kolejne reakcje polityków i dziennikarzy. Na tym etapie wiadomo więc przede wszystkim, że sejmowe kamery zarejestrowały zachowanie posłanki, zostało ono uwzględnione w stenogramie, a późniejszy wpis Chorosińskiej wywołał publiczną dyskusję.
Zobacz także: Kim jest żona Jana Frycza? Małgorzata Frycz - wiek, kariera, związek z aktorem, dzieci
Wszyscy szczekają - on też.
Michał Marszał nie potrzebuje długiego wstępu, żeby zwrócić uwagę widzów. Twórca internetowy to także komentator „Szkła kontaktowego”, tym razem zaczął program od krótkiego: „hau hau”. Nie był to przypadkowy dźwięk. Marszał nawiązał w ten sposób do głośnego zachowania jednej z posłanek, o którym wcześniej dyskutowano w mediach. W „Szkle kontaktowym” takie krótkie żarty są zresztą częścią formuły programu, w którym bieżąca polityka miesza się z komentarzem i satyrą.
-Nie mówiłem nic o Pani Chorosińskiej - powiedział z powagą Marcin Bisiorek
Ja wiem, że teraz jest w modzie tak się witać - odpowiedział Marszał
Marszał pojawił się w programie w kwietniu tego roku. Wcześniej przez lata działał w internecie i był związany m.in. z tygodnikiem „Nie”. Wraz z Make Life Harder angażował się także w akcje społeczne, między innymi zachęcając Polaków do udziału w wyborach. Tym razem jego krótkie „hau hau” szybko stało się jednym z żartów programu. Marcin Bisiorek, który prowadził odcinek razem z Marszałem, poszedł o krok dalej i zasugerował mu nawet wejście do partii.
A może będę kandydował? - rozmarzył się Marszał
Komentarz został przyjęty przez widzów z dużą dawką humoru. W mediach społecznościowych pojawiły się kolejne reakcje na duet Marszała i Bisiorka. Sam Marszał najwyraźniej dobrze odnajduje się w formule „Szkła kontaktowego”, gdzie nie trzeba długo mówić, żeby dorzucić własny komentarz do politycznej rzeczywistości.
- Wyszczekany, ciekawe czy zaszczepiony?
- Ma moj glos - Specjalnie przyjadę zagłosować jak wystartuje z listy 21 miejsce 37
- W końcu pies Urbana - podłąpali żart internauci
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert