„Wiem, co stało się z Iwoną Wieczorek”. Tuż przed śmiercią Janusz Szostak wyznał swojej żonie
Sprawa zaginięcia 19-letniej Iwony Wieczorek od lat pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych i poruszających zagadek polskiej kryminalistyki. Gościem Świata Gwiazd była Aldona Błaszczyk-Szostak, która od lat zajmuje się sprawą. Co powiedziała?
Dla rozwiązania tajemnicy zniknięcia Iwony Wieczorek poświęcił wszystko, a sprawa ta z czasem całkowicie zdominowała jego życie. Janusz Szostak przez lata prowadził bezkompromisowe prywatne śledztwo, walcząc z hejtem, groźbami i bezsilnością. Dziś wdowa, Aldona Błaszczyk-Szostak, przerywa milczenie i ujawnia poruszające kulisy pracy męża, który nad sprawą zaginionej 19-latki pracował dosłownie do ostatnich godzin swojego życia.
Zaginięcie Iwony Wieczorek
Sprawa zaginięcia 19-letniej Iwony Wieczorek pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych i poruszających zagadek polskiej kryminalistyki. Dziewczyna zniknęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, powracając samotnie z imprezy w trójmiejskim klubie „Dream Club” w Sopocie do swojego domu w Gdańsku.
Ostatni raz zarejestrowały ją kamery miejskiego monitoringu o godzinie 4:12 przy wejściu na plażę nr 58 w Gdańsku-Jelitkowie, zaledwie kilkanaście minut pieszo od celu. Mimo wieloletnich i zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań z udziałem policji, płetwonurków, psów tropiących, a także Archiwum X i Prokuratury Krajowej, do dziś nie odnaleziono ani jej ciała, ani kluczowych dowodów wyjaśniających, co wydarzyło się na ostatnim odcinku drogi.
Zobacz także: Zaskakujące doniesienia o teściu Chajzera. To dlatego nie został na weselu

Janusz Szostak i Aldona Błaszczyk-Szostak i sprawa Iwony Wieczorek
Wyjątkowym wątkiem w badaniu tej sprawy była działalność dziennikarki Aldony Błaszczyk-Szostak oraz jej zmarłego męża, Janusza Szostaka — dziennikarza śledczego i szefa Fundacji „Na Tropie”. Szostak poświęcił lata na prywatne śledztwo w sprawie zniknięcia Iwony Wieczorek, publikując na ten temat dwie książki i wielokrotnie organizując poszukiwania terenowe.
Po jego nagłej śmierci w grudniu 2021 roku, Aldona Błaszczyk-Szostak kontynuuje misję męża i kieruje fundacją, dążąc do wyjaśnienia losów zaginionych osób. Dziennikarka dba o pamięć o ustaleniach Janusza Szostaka i podkreśla, że mimo upływu lat sprawa Iwony Wieczorek wciąż wymaga determinacji, by poznano ostateczną prawdę.
Błaszczyk-Szostak była gościem Świata Gwiazda. Co powiedziała o sprawie?
Zobacz także: Odnalazła się. Jej stan nie zagraża życiu. Ogłoszenie rodziny w sprawie zaginionej Honoraty
Czy Janusz Szostak Wiedział, co się stało z Iwoną Wieczorek?
Mateusz Szymkowiak powraca do sprawy nagłego zniknięcia 19-letniej Iwony Wieczorek. Mimo upływu lat, dziesiątek przesłuchań i zaangażowania najlepszych służb w kraju, odpowiedź na pytanie o losy nastolatki wciąż pozostaje nieznana. O przełomowych hipotezach, kulisach prywatnego śledztwa, zaginionych dowodach oraz o tym, dlaczego sprawca może od dawna znajdować się w aktach sprawy, rozmawia z Aldoną Błaszczyk-Szostak — szefową Fundacji „Na Tropie”, wdową po zmarłym dziennikarzu śledczym Januszu Szostaku, która kontynuuje jego wieloletnią misję odkrycia prawdy.
Setki tysięcy ludzi odwiedza Trójmiasto każdego roku w wakacje i przez lata kolejne, a zaginęła właśnie ona. Czy Pani w ogóle wierzy w to, że ta sprawa może kiedykolwiek się rozwiązać? Że dowiemy się, co się stało z Iwoną Wieczorek? - zagaił Szymkowiak.
Aldona Błaszczyk-Szostak odpowiedziała bez cienia zawahania:
Ja wierzę i ja wiem — bo to są dwa różne znaczenia tych słów, prawda? Wierzyć i wiedzieć. Ja wiem i wierzę, że ona się odnajdzie. Mam wręcz takie wrażenie, że sama zaginiona już by tego chciała. Ale najważniejsze jest to, żeby odpowiedziała za to osoba lub osoby, bo nie wiemy do końca, kto się przyczynił do jej zabójstwa. Bo teraz mówimy już przecież o zabójstwie.
Janusz Szostak uważał za swoją kluczową zasadę, że „sprawca jest zawsze w pierwszym tomie akt”. Sugerował tym samym, że osoba odpowiedzialna za śmierć Iwony była od samego początku przesłuchiwana i znajduje się w kręgu znajomych lub świadków z pierwszych dni śledztwa. Jego żona potwierdziła:
Tak. Myślę, że to było przypadkowe, tak zwane „podwórkowe” zabójstwo, jak zawsze podkreślał mój mąż. Ona po prostu mogła się z kimś pokłócić, dostać w buzię albo zostać pchnięta, uderzyć w jakiś kant chodnika. Być może jeszcze wtedy żyła. Mieliśmy taką hipotezę, że to stało się blisko domu, podczas jakiejś awantury, albo że wsiadła do samochodu i tam doszło do sprzeczki. No i nie wróciła. Stąd też zaginęły te słynne niebieskie buty.
Wraca też wątek torebki Iwony Wieczorek.
Niektórzy o to pytali, ale ona w ogóle nie miała wtedy przy sobie torebki — zostawiła ją u koleżanki, bo u niej przebierała się na dyskotekę. Mój mąż zawsze twierdził, że sprawca jest w pierwszym tomie akt. Nie możemy wskazać go bezpośrednio, bo są to na razie przypuszczenia, a winę trzeba przecież udowodnić. Pytanie też, czy to jedna osoba, czy kilka i czy sprawcą nie jest ktoś zupełnie inny, niż domniemywamy.
Co mogło stać się z ciałem Iwony Wieczorek?
Mieliśmy na ten temat wiele hipotez. Gdy powstawała druga książka mojego męża, Kto zabił Iwonę Wieczorek?, zgłosił się świadek z bardzo konkretną informacją. Według tej wersji ciało mogło zostać ukryte w samochodzie przeznaczonym do zezłomowania i przetopione w hucie - mówi Aldona Błaszczyk-Szostak.
Szostak zwracał uwagę, że sprawcy to wówczas młodzi ludzie (w wieku około 19–20 lat). Twierdził, że w grupie tej panuje zmowa milczenia, a świadkowie i koledzy Iwony ustalali przed przesłuchaniami wspólną wersję wydarzeń, by utrudnić pracę policji.
Na kilka godzin przed swoją nagłą śmiercią Janusz Szostak wypowiedział w domu słowa:
Ja już wszystko wiem. Ja wiem, co się stało.
Miał też wspominać o sprawcy oraz o niebieskich butach zaginionej. Ponadto w swoim ostatnim wystąpieniu na żywo apelował do sprawcy, by sam zgłosił się na policję, nim służby zapukają do jego drzwi.
Zaangażowanie Szostaka nie kończyło się na pisaniu artykułów i książek. Wraz z Fundacją „Na Tropie” organizował profesjonalne poszukiwania terenowe (np. na gdańskich ogródkach działkowych), angażując prywatne środki oraz zbierając fundusze na sprzęt i specjalistów.
Dziennikarz spotkał się z ogromną falą krytyki, hejtu, pogróżek i pozwów sądowych (m.in. ze strony osób powiązanych z dawną Zatoką Sztuki). Aldona Szostak podkreśla, że mąż bardzo ciężko przeżywał hejt i brak zrozumienia ze strony internautów, co bezpośrednio odbiło się na jego zdrowiu i doprowadziło do śmiertelnego zawału.
W pewnym momencie sprawa Iwony Wieczorek zajęła w życiu Janusza Szostaka tak dużo miejsca, że jego żona miała poczucie, iż w ich małżeństwie żyją „we troje”. Pada też kluczowe:
Iwona Wieczorek zabrała mi męża.
Szostak pracował nad tą historią do ostatnich chwil
Cała rozmowa poniżej.