Dramatyczne sceny na koncercie. Słynny muzyk pilnie trafił do szpitala
Jeden z najbardziej znanych wokalistów na świecie trafił do szpitala tuż po swoim sobotnim koncercie. 77-letni artysta został przyjęty na oddział intensywnej terapii, gdzie przechodzi badania. Według najnowszych informacji jego stan jest stabilny, a lekarze sprawdzają, co doprowadziło do pogorszenia jego samopoczucia.
Niepokojące informacje pojawiły się na początku tygodnia i szybko obiegły zagraniczne media. Wszystko wydarzyło się po kolejnym występie w ramach intensywnego sezonu koncertowego. Lionel Richie mimo swojego wieku pozostaje bardzo aktywny zawodowo i regularnie pojawia się na scenie. Tym razem po zakończeniu koncertu konieczna okazała się jednak pomoc lekarzy. Co więcej, nie jest to pierwszy raz w ostatnich miesiącach, gdy problemy zdrowotne zakłóciły jego zawodowe plany.
Ostatnie tygodnie przyniosły kilka hospitalizacji gwiazd
W ostatnich tygodniach kilku znanych artystów miało problemy zdrowotne, przez które musieli odwołać lub przełożyć zawodowe obowiązki. Niektórzy spędzili w szpitalu kilka dni, inni przeszli zabiegi albo trafili tam po koncertach.
Na początku sierpnia pojawiły się nowe informacje dotyczące Christiny Applegate. Aktorka znana między innymi z seriali „Świat według Bundych” i „Już nie żyjesz” opuściła szpital po długim pobycie. Jak informował „Page Six”, Applegate trafiła tam pod koniec marca, a do domu wróciła dopiero po blisko czterech miesiącach.
Kilka dni później do szpitala trafił Mithun Chakraborty, jeden z najbardziej znanych aktorów indyjskiego kina. 76-latek przeszedł w Kalkucie zabieg usunięcia metalowej płytki wszczepionej po wcześniejszym urazie. Według informacji opublikowanych 7 sierpnia operacja przebiegła pomyślnie, a stan aktora był stabilny. Zapowiadano też, że wkrótce opuści szpital.
6 sierpnia, tuż przed planowanym koncertem Earth, Wind & Fire w San Francisco, do szpitala trafił perkusista zespołu John Paris. Z tego powodu występ przełożono. Według późniejszych informacji muzyk pozostawał pod opieką lekarzy. W połowie sierpnia przekazywano, że został poddany sedacji. Wcześniej na krótko odzyskał świadomość i rozmawiał z bliskimi.
20 sierpnia Phoebe Bridgers musiała przełożyć trzy kameralne koncerty w Wielkiej Brytanii. Powodem było zapalenie wyrostka robaczkowego, które wymagało leczenia w szpitalu. 21 sierpnia jej album „Lost Weekend” znalazł się na pierwszym miejscu brytyjskiej listy sprzedaży. Artystka opublikowała wtedy zdjęcie ze szpitala, na którym trzymała statuetkę za ten wynik.
Na tym lista ostatnich hospitalizacji się nie kończy. Pod koniec sierpnia problemy zdrowotne pojawiły się u kolejnego znanego wokalisty. Tym razem stało się to tuż po jego koncercie.
Sprawdź także: Kasia Cichopek potwierdziła szczęśliwe nowiny. “Nowy rozdział”

Lionel Richie trafił na intensywną terapię po koncercie
Lionel Richie wystąpił w sobotę 29 sierpnia w The Muny w Forest Park w St. Louis. 77-letni artysta zagrał zaplanowany koncert, jednak pod koniec wieczoru część zgromadzonej publiczności miała zauważyć, że wykonanie kolejnych utworów zaczyna kosztować go coraz więcej wysiłku. Szczególnie wymowne okazało się to, co wydarzyło się podczas finału.
Ostatnią piosenką wykonywaną tego wieczoru było „All Night Long”. Według relacji świadków Richie poprosił wówczas członków swojej ekipy o przyniesienie siedziska i dokończył utwór na siedząco. Lokalny „St. Louis American” podawał ponadto, że podczas koncertu wokalista kilkukrotnie sięgał po elektrolity. Sam miał też mówić publiczności o problemach z odwodnieniem, które wcześniej zdiagnozował u niego lekarz.
Po zejściu ze sceny sprawy przybrały poważniejszy obrót. Jak jako pierwszy poinformował „TMZ”, Richie zgłosił się do miejscowego szpitala, aby przejść badania. Artysta został przyjęty na oddział intensywnej terapii. Informacja naturalnie wywołała niepokój wśród fanów. Dotychczasowe doniesienia nie wskazują jednak, by Richie znajdował się w stanie krytycznym. „Los Angeles Times” podał, że muzyk jest w stabilnym stanie i czuje się dobrze, natomiast źródło związane z jego trasą przekazało ABC News, że zgłosił się do szpitala „z nadmiaru ostrożności”. Według informacji „TMZ” 77-latek liczył na wypis już we wtorek, 1 września. Jego przedstawiciele nie przekazali jednak szczegółowego komunikatu dotyczącego wyników badań ani ostatecznej diagnozy. Nie wiadomo również, czy pobyt w szpitalu będzie miał wpływ na kolejne zobowiązania zawodowe artysty.
Sytuacja zwraca uwagę także z jeszcze jednego powodu. Richie, mimo 77 lat, pozostaje bardzo aktywny zawodowo i tego lata odbywał dużą trasę koncertową. Co więcej, sobotni wieczór nie był pierwszym w ostatnim czasie, gdy jego występ zakończył się interwencją lekarzy.
Sprawdź także: Daniel Martyniuk przekroczył wszelkie granice. Pokazał nagranie z Faustyną
Lionel Richie już wcześniej trafił do szpitala. Mimo tego wciąż koncertuje
Nieco ponad dwa miesiące przed wydarzeniami w St. Louis Lionel Richie przeżył podobną sytuację. 24 czerwca występował w Grand Casino Arena w St. Paul w Minnesocie. Był to pierwszy wieczór trasy „Sing a Song All Night Long”, którą odbywał wspólnie z Earth, Wind & Fire. Koncert nie przebiegł jednak zgodnie z planem. Po około 55 minutach Richie poinformował publiczność, że ma zawroty głowy. Podczas jednego ze swoich najbardziej energetycznych przebojów, „Dancing on the Ceiling”, zdecydował się usiąść.
Wokalista próbował kontynuować występ. „Three Times a Lady” wykonał przy fortepianie, ale niedługo później zarządzono przerwę. Ostatecznie Richie już nie pojawił się ponownie na scenie. Saksofonista Dino Soldo przekazał publiczności, że artysta źle się czuje i nie będzie w stanie dokończyć koncertu. Za kulisami czekali na niego ratownicy, a następnie 77-latek został przewieziony karetką do szpitala.
Problemy zdrowotne wymusiły wówczas zmianę planów całej trasy. Richie przełożył dwa następne występy — w Chicago i Columbus. Zgodnie z zaleceniami lekarzy miał odpocząć i wrócić do pełni sił. Przerwa nie trwała jednak długo. Już 30 czerwca artysta ponownie pojawił się na scenie podczas koncertu w Pittsburghu. Kilka dni później uspokoił swoich fanów. 4 lipca opublikował wiadomość, w której podziękował za zainteresowanie i wsparcie
Dziękuję za każdą wiadomość, każde dobre słowo i całą waszą miłość. Czuję się dobrze i jestem wdzięczny wam wszystkim.
Po czerwcowym incydencie wokalista rzeczywiście kontynuował trasę. Według „Rolling Stone” kolejne występy przebiegały bez podobnych problemów aż do zakończenia tej części tournée. Richie nie zamierza przy tym rezygnować ze sceny. Razem z Earth, Wind & Fire ma jeszcze zagrać przełożone wcześniej koncerty. Najbliższy zaplanowano na 26 września w San Francisco, a kolejne mają odbyć się w Chicago i Columbus. Na tym jego tegoroczny kalendarz się nie kończy. W październiku i listopadzie 77-latek ma wrócić do Las Vegas, gdzie zaplanowano kolejne występy w ramach jego rezydentury „King of Hearts” w Wynn.
Na razie nie ogłoszono, że najnowsza hospitalizacja oznacza zmianę tych planów. Tym bardziej uwagę zwraca jednak fakt, że w ciągu nieco ponad dwóch miesięcy Richie po raz drugi znalazł się w szpitalu po występie. Za pierwszym razem szybko wrócił na scenę i kontynuował intensywną trasę. Teraz ponownie pozostaje pod opieką lekarzy, a jego fani czekają przede wszystkim na dokładniejsze informacje dotyczące wyników badań i dalszych koncertów.
