Kamery przyłapały Świątek i Abramowicz. Wszystko się potwierdziło
Iga Świątek po raz pierwszy w tym sezonie sięgnęła po tytuł, triumfując w piątek w turnieju WTA 1000 w Toronto. W finale reprezentantka Polski bez większych problemów pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3, kończąc tym samym trwającą niemal 11 miesięcy przerwę od zwycięstwa w imprezie WTA. Tuż po ostatniej piłce Świątek podeszła do swojego sztabu, a szczególną uwagę zwróciła krótka wymiana gestów z Darią Abramowicz.
Iga Świątek ma za sobą wyjątkowo udany weekend na kortach w Toronto, gdzie sięgnęła po zwycięstwo w prestiżowym turnieju WTA1000. W niedzielnym finale reprezentantka Polski zmierzyła się z Jeleną Rybakiną i nie pozostawiła rywalce większych szans, wygrywając 6:2, 6:3. Sukces pozwolił Świątek przerwać gorszą passę i po raz kolejny potwierdzić, że należy do światowej czołówki kobiecego tenisa. Po zakończeniu spotkania Polka nie kryła ogromnej radości z osiągniętego rezultatu.
Iga Świątek miażdży rywalki w Toronto
Iga Świątek ma za sobą jeden z najważniejszych meczów sezonu. Polka wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, pokonując w finale Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3. Spotkanie trwało zaledwie 75 minut, a od początku było jasne, że to Świątek dyktuje warunki. Już w pierwszym gemie serwisowym Kazaszki pojawiła się szansa na przełamanie i Polka od razu ją wykorzystała. Później nie oddała inicjatywy.
Świątek zakończyła finał bez straty własnego podania. Wykorzystała cztery z pięciu break pointów, podczas gdy Rybakina nie wykorzystała żadnej z dwóch okazji na przełamanie. Różnicę było widać również w liczbie niewymuszonych błędów. Rybakina popełniła ich 23, przy zaledwie ośmiu po stronie Polki.
Drugi set również przebiegał pod kontrolą Świątek, która szybko wypracowała przewagę i spokojnie ją utrzymała. Dla 23-latki był to pierwszy tytuł w tym sezonie, na który czekała prawie jedenaście miesięcy. Zwycięstwo oznaczało także powrót do pierwszej piątki rankingu WTA oraz 12. tytuł rangi WTA 1000 w karierze.
Dla mnie zwycięstwo w Toronto to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną [...] - czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być" - pisała Iga Świątek w mediach społecznościowych
Zobacz także: Syn Dagmary pokazał wideo ze ślubu. Conan zaskoczył fanów
Gest Świątek w stronę Abramowicz - kamery naprawdę to uchwyciły
Finał w Toronto był dla Świątek szczególny również z innego powodu. Było to jej pierwsze trofeum zdobyte pod wodzą Francisco Roiga, który od niedawna pracuje z Polką. Hiszpan nie był jednak obecny podczas całego turnieju w Toronto. Na miejscu Świątek towarzyszyła przede wszystkim Daria Abramowicz, która obserwowała mecze z trybun. W jednym ze spotkań została nawet przez pomyłkę podpisana jako trenerka tenisistki.
Po zwycięstwie nad Rybakiną kamery uchwyciły moment, który szybko zwrócił uwagę kibiców. Jeszcze przed rozpoczęciem ceremonii wręczenia nagród Świątek podeszła do trybun, gdzie znajdowała się Abramowicz. Psycholożka wychyliła się przez barierkę i wyciągnęła w stronę tenisistki palec wskazujący. Świątek objęła go dłonią, a chwilę później przybiła piątki z pozostałymi członkami swojego sztabu.
Nagranie z tego momentu pojawiło się później w oficjalnych mediach społecznościowych turnieju oraz WTA. Nie było przy tym żadnego długiego przemówienia ani dodatkowej oprawy. Kilka sekund wystarczyło, by ten moment został zauważony. Potwierdziło się tym samym, jak ważna w sztabie Świątek jest Abramowicz.
Zobacz także: Paweł Deląg został ojcem. Pokazał córkę. Tak ma na imię dziewczynka
Świątek ruszyła do Cincinnati zaraz po finale
Na świętowanie zwycięstwa w Toronto nie ma jednak zbyt wiele czasu. Świątek od razu przeniosła się do Cincinnati, gdzie wystąpi w kolejnym turnieju rangi WTA 1000. To następny etap przygotowań do końcówki sezonu na kortach twardych. Po Cincinnati tenisistkę czeka jeszcze ostatni w tym roku turniej wielkoszlemowy, czyli US Open.
W Toronto Polka dostała dokładnie taki wynik, jakiego potrzebowała. Wygrała cały turniej bez straty seta, a w finale zdecydowanie poradziła sobie z zawodniczką, która wcześniej potrafiła sprawiać jej problemy. Świątek ograniczyła liczbę błędów, skutecznie wykorzystywała okazje przy podaniu Rybakiny i nie oddała własnego serwisu. Po meczu odebrała trofeum, a już chwilę później rozpoczęła przygotowania do kolejnego startu. W kalendarzu nie ma więc dłuższej przerwy. Najpierw Cincinnati, później Nowy Jork i US Open.