Oburzające sceny na cmentarzu. Przyjaciółka ujawnia, co działo się na pogrzebie Adriana
Adrian Szymaniak zmarł po długiej walce z glejakiem IV stopnia. 9 września odbył się jego pogrzeb, a rodzina od początku prosiła o uszanowanie prywatności i spokojne przeżywanie żałoby. Kilka dni po uroczystości głos zabrała Anna Wróbel, przyjaciółka Adriana i Anity. Opisała zachowanie osób odwiedzających grób 39-latka i wystosowała stanowczy apel.
Śmierć uczestnika „Ślubu od pierwszego wejrzenia” poruszyła widzów, którzy przez wiele miesięcy śledzili jego walkę z chorobą. Adrian otwarcie informował o leczeniu, a w najtrudniejszych chwilach mógł liczyć na wsparcie żony i najbliższych. Po jego odejściu rodzina jasno zaznaczyła, że chce pożegnać go z dala od medialnego zainteresowania. Podobna prośba pojawiła się w związku z samą ceremonią pogrzebową. Teraz przyjaciółka rodziny ujawniła, że również po ostatnim pożegnaniu doszło do sytuacji, która skłoniła ją do publicznej reakcji.
Adrian Szymaniak walczył z glejakiem IV stopnia
Widzowie poznali Adriana Szymaniaka w 2018 roku, kiedy pojawił się w trzeciej edycji „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. To właśnie w programie poznał Anitę Szydłowską, z którą stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w historii formatu. Ich telewizyjny eksperyment przerodził się w trwały związek. Małżonkowie doczekali się dwojga dzieci, a ich dalsze losy obserwowało w mediach społecznościowych wielu widzów programu.
W lipcu 2025 roku życie rodziny całkowicie się zmieniło. U Adriana zdiagnozowano glejaka IV stopnia. Rozpoczęło się intensywne leczenie, o którego przebiegu Szymaniak informował swoich obserwatorów. Przechodził operacje, radioterapię oraz chemioterapię. Zastosowano również terapię TTFields przy wykorzystaniu systemu Optune. Koszty związane z leczeniem były ogromne, dlatego uruchomiono internetową zbiórkę. Dzięki zaangażowaniu darczyńców udało się zebrać ponad 2,5 mln zł.
W lipcu 2026 roku, dokładnie rok od momentu, gdy trafił do szpitala i rozpoczęła się jego walka o zdrowie, przekazał jednak trudną wiadomość. Lekarze stwierdzili wznowę choroby. Przez cały ten okres u jego boku pozostawała Anita.
Na początku września 2026 roku nadeszła wiadomość, której bliscy i obserwatorzy Szymaniaka obawiali się od miesięcy. Rodzina poinformowała o jego śmierci. Miał 39 lat.
Anita Szydłowska-Szymaniak w opublikowanym komunikacie od razu zwróciła się z prośbą o zapewnienie rodzinie prywatności:
Potrzebujemy teraz przede wszystkim spokoju i przestrzeni, aby pożegnać Adriana z miłością, godnością i w ciszy.
Sprawdź także: To ona miała zniszczyć małżeństwo Daniela Martyniuka. Faustyna zabrała głos

Pogrzeb Adriana Szymaniaka odbył się w Żołędowie
Ostatnie pożegnanie Adriana Szymaniaka odbyło się 9 września w Żołędowie w województwie kujawsko-pomorskim. Rodzina od początku chciała, aby uroczystość pozostała prywatna. Jeszcze przed pogrzebem wyraźnie zwrócono się do przedstawicieli mediów o niepojawianie się na ceremonii. Najbliżsi nie wyrazili także zgody na wykonywanie zdjęć, nagrywanie uroczystości ani publikowanie materiałów z ceremonii przez osoby postronne.
W pogrzebie uczestniczyli więc przede wszystkim członkowie rodziny i osoby związane z Adrianem prywatnie. Po uroczystości część jego przyjaciół zdecydowała się pożegnać go także publicznie, zamieszczając własne wspomnienia w mediach społecznościowych.
Jak ujawniono już po ceremonii, żałobnicy mogli zabrać ze sobą nietypowe pamiątki – magnesy ze zdjęciami Adriana oraz charakterystycznymi dla niego, humorystycznymi powiedzeniami. Był to sposób na zachowanie wspomnienia o nim takim, jakim znali go najbliżsi.
Po pogrzebie miejsce spoczynku 39-latka zaczęły odwiedzać również osoby, które znały jego historię jedynie z telewizji i mediów społecznościowych. Na grobie pojawiły się kwiaty, wieńce i znicze. Zainteresowanie nie było zaskoczeniem. Walka Szymaniaka z chorobą przez wiele miesięcy była obserwowana przez tysiące osób, a internetowa zbiórka pokazała skalę wsparcia, jakie otrzymała jego rodzina.
Granica między okazaniem pamięci a naruszaniem prywatności okazała się jednak bardzo cienka. Kilka dni po pogrzebie Anna Wróbel, bliska przyjaciółka rodziny, zdecydowała się publicznie zareagować na to, co miało wydarzyć się przy grobie Adriana.
Sprawdź także: Księżna Kate znowu w szpitalu! To tam walczyła z nowotworem
Anna Wróbel reaguje na zachowanie przy grobie Adriana Szymaniaka
Anna Wróbel również jest znana widzom „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Z rodziną Szymaniaków łączy ją jednak nie tylko udział w tym samym telewizyjnym formacie. Po śmierci Adriana opublikowała osobisty wpis, w którym opowiedziała o ich wieloletniej znajomości i zapewniła, że pozostanie blisko Anity. Dopiero kilka dni po pogrzebie była w stanie publicznie pożegnać przyjaciela.
Niedługo później ponownie zabrała głos. Tym razem powodem nie były jednak wspomnienia, lecz zachowanie osób odwiedzających cmentarz. Przyjaciółka rodziny nie kryła oburzenia:
Nie pozdrawiamy pary, która podczas dzisiejszej wizyty na cmentarzu pukała w grób Adriana, żeby sprawdzić, czy TYMCZASOWA obudowa rzeczywiście jest z plastiku. Naprawdę trudno znaleźć odpowiednie słowa na takie zachowanie.
W dalszej części wpisu podkreśliła, że cmentarz nie powinien być traktowany jak miejsce służące do oglądania czy oceniania elementów grobu. Odniosła się także do zainteresowania wieńcami, napisami umieszczonymi na wstążkach oraz tym, kto i co przyniósł na miejsce pochówku:
Nie róbcie z grobu Adriana atrakcji turystycznej. Nie przychodźcie tam po zdjęcia, sensację ani materiał do rozmów.
Wróbel poprosiła osoby, które rzeczywiście chcą uczcić pamięć Adriana, aby zrobiły to w najprostszy możliwy sposób – zapaliły znicz i zatrzymały się na chwilę w ciszy. Jej zdaniem nie ma potrzeby fotografowania grobu, sprawdzania materiałów, z których wykonano jego elementy, ani analizowania pozostawionych przez innych żałobników kwiatów.
Na zakończenie skierowała jeszcze jeden apel:
Są granice przyzwoitości. Grób Adriana jest jedną z nich. Uszanujcie Adriana. Uszanujcie jego rodzinę. Uszanujcie ludzi, którzy właśnie go opłakują.
Bliscy Adriana od chwili poinformowania o jego śmierci konsekwentnie prosili o możliwość przeżywania żałoby bez dodatkowego zainteresowania. Anna Wróbel przypomniała teraz, że ta granica obowiązuje również na cmentarzu – w miejscu, które dla najbliższych Szymaniaka stało się przestrzenią osobistego pożegnania.
