Sylwia Peretti pokazała cud. Łzy same płyną do oczu

Niezwykłe zbiegi okoliczności w rocznicę śmierci papieża. Sylwia Peretti podzieliła się poruszającym kadrem, wobec którego trudno zachować obojętność.
21:37 - godzina, którą zapamiętali wszyscy
Dzień 2 kwietnia 2005 roku na zawsze wrył się w pamięć milionów Polaków. Wieczorem tego dnia, o godzinie 21:37, media na całym świecie podały wiadomość o śmierci Jana Pawła II, co w Polsce wywołało natychmiastową reakcję. Przerwano nadawanie regularnych programów telewizyjnych i radiowych, a kraj pogrążył się w głębokiej żałobie, naznaczonej poczuciem straty i wspólnoty.
Nawet po latach, rocznica śmierci polskiego papieża stanowi dla wielu moment refleksji i wspomnień. Pamięć o tamtym wieczorze, o emocjach i atmosferze jedności, pozostaje żywa w sercach Polaków. Z tej okazji media ponownie przywołują archiwalne materiały, relacje świadków i dziennikarskie zapisy tamtych poruszających chwil- Sylwia Peretti dołączyła ze swoim wpisem.

Ostatnie chwile Ojca Świętego
Śmierć Jana Pawła II była momentem głębokiego wstrząsu dla Polski i całego świata, oznaczając koniec epoki naznaczonej jego silnym wpływem na Kościół i bieg historii. Niezwykle ważną postacią w życiu papieża Polaka był kardynał Stanisław Dziwisz. Jego lojalność i bliskość towarzyszyły Karolowi Wojtyle najpierw w Krakowie, a później przez cały jego pontyfikat w Watykanie, czyniąc go kimś więcej niż tylko sekretarzem.
Kardynał Dziwisz stał się nieodłącznym towarzyszem Ojca Świętego, dzieląc z nim trudy i radości posługi. Jego codzienna obecność u boku papieża świadczyła o głębokim zaufaniu i oddaniu, które łączyło obu duchownych. Ta wyjątkowa relacja przetrwała próbę czasu i stanowiła fundament pontyfikatu Jana Pawła II.
Pierwszy, który był z grupy tych ludzi ważnych, którzy przyszli pożegnać się z papieżem był kardynał Ratzinger, on był szefem kolegium kardynalskiego. Potem przybyli inni kardynałowie, wikariusz Rzymu, przybyli współpracownicy. (...) Polegało to na tym, że przychodzili i Ojciec Święty ich witał jednym słowem i mówił "dziękuję bardzo", był w pełni świadomy. To trwało bardzo krótko oczywiście, podawali rękę, całowali rękę papieża i przychodzili następni, wymieniali się. (...) I tak przez cały dzień trwało takie pożegnanie przed południem. Dla mnie największym wrażeniem, wzruszeniem było to, że po tych współpracownikach, powiedzmy, wyjątkowych, przychodzili ludzie prości. Ci, którzy na przykład sprzątali, którzy zamiatali apartament.
Sylwia Peretti z poruszającym wpisem
Sylwia Peretti, pamiętając o wyjątkowej rocznicy, podzieliła się z obserwatorami niezwykłym widokiem z Tatr, dokładnie o godzinie 21:37. Ukazany na fotografii rozświetlony Giewont wywołał u wielu dreszcze i skłonił do głębokiej refleksji.
21:37, znów rozbłysnął Giewont. Jakby sam święty góral dał nam znak. Choć minęło już dwadzieścia lat, Jego obecność wciąż trwa - w sercach, w świetle, które nie gaśnie... Jan Paweł II - napisała poruszona Peretti.
Karol Wojtyła, jeszcze przed zostaniem papieżem, a także w trakcie swojego pontyfikatu, znajdował w górach ukojenie i duchową inspirację. Jego zamiłowanie do wędrówek było tak silne, że często rezygnował z komfortu, nocując w spartańskich warunkach. Bliskość natury stanowiła dla niego nie tylko formę relaksu, ale przede wszystkim czas poświęcony na modlitwę i kontemplację.






































