Tak wyglądał pogrzeb Witolda Płóciennika. Jeden szczegół wyciska łzy z oczu
W piątek 18 września w Warszawie odbył się pogrzeb Witolda Płóciennika, cenionego operatora filmowego, który zmarł w wieku 56 lat. Rodzina, przyjaciele i przedstawiciele środowiska filmowego pożegnali go najpierw podczas nabożeństwa w Kościele Środowisk Twórczych, a następnie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Uroczystość miała skromny i podniosły charakter. Przy ołtarzu pojawił się szczegół, który szczególnie poruszył zgromadzonych.
Witold Płóciennik przez ponad dwie dekady pracował przy znanych polskich filmach i serialach. Jego nagła śmierć była ogromnym ciosem dla rodziny, współpracowników oraz osób związanych z branżą filmową. W ostatnim pożegnaniu uczestniczyli ludzie, z którymi spotykał się zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Bliscy zadbali o symboliczne elementy nawiązujące do pamięci o zmarłym. Jeden z nich stał się najbardziej wymownym akcentem całej ceremonii.
Zaginięcie Witolda Płóciennika zakończyło się tragicznym odkryciem
Witold Płóciennik zaginął 29 sierpnia 2026 roku w Lubniewicach w województwie lubuskim. Przebywał tam w związku z realizacją kolejnego projektu filmowego. Podczas przerwy w pracy operator wybrał się w rejon jeziora Lubiąż.
Tego dnia wysłał bliskim zdjęcie znad wody oraz wiadomość, z której wynikało, że odpoczywa. Później kontakt z nim się urwał. Jego samochód pozostał na parkingu, a telefon przestał być aktywny. Gdy Płóciennik nie wrócił i nie skontaktował się z rodziną ani współpracownikami, rozpoczęto poszukiwania. Sprawa szybko zyskała duży rozgłos, ponieważ o pomoc w jej nagłośnieniu apelowali ludzie związani z polskim kinem.
Działania prowadzono zarówno na lądzie, jak i w okolicach pobliskich zbiorników wodnych. W akcję zaangażowali się policjanci, strażacy oraz grupy poszukiwawcze. Sprawdzano tereny leśne, brzegi jezior i miejsca, do których operator mógł dotrzeć po opuszczeniu parkingu. Każda kolejna godzina zwiększała obawy rodziny, lecz bliscy i współpracownicy do końca liczyli na szczęśliwy finał.
3 września przekazano tragiczną wiadomość. Ciało 56-letniego Witolda Płóciennika zostało odnalezione w kompleksie leśnym w pobliżu jeziora Krzywe na terenie gminy Lubniewice. Policja potwierdziła zakończenie poszukiwań, a sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim. Konieczne było wyjaśnienie dokładnych okoliczności śmierci oraz ustalenie jej przyczyny.
Przeprowadzono sekcję zwłok. Jak przekazali później śledczy, wstępne ustalenia wskazywały, że operator zmarł z przyczyn naturalnych. Prokuratura podała, że „bezpośrednią przyczyną zgonu była ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa”. Postępowanie pozostawało prowadzone, ponieważ śledczy oczekiwali również na pełną, pisemną opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej.
Sprawdź także: Późną nocą Daniel Martyniuk zwrócił się do Faustyny. Poprosił o jedno

Pogrzeb Witolda Płóciennika. Poruszający widok przy ołtarzu
Ostatnie pożegnanie Witolda Płóciennika rozpoczęło się 18 września o godzinie 11.00 w Kościele Rzymskokatolickim Środowisk Twórczych pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła i Brata Alberta przy placu Teatralnym w Warszawie. To miejsce od lat związane jest ze światem polskiej kultury i wielokrotnie gromadziło artystów żegnających swoich przyjaciół oraz współpracowników. Tym razem w świątyni pojawili się bliscy operatora, jego znajomi, a także przedstawiciele branży filmowej, z którą był związany przez większą część swojego życia zawodowego.
Ceremonia została przygotowana z wyraźną dbałością o symbolikę. W centralnym miejscu przy ołtarzu ustawiono urnę z prochami Witolda Płóciennika. Otaczały ją białe kwiaty oraz wiązanki z szarfami. Na jednej z nich znalazły się proste słowa: „Kochamy Cię”. Krótki napis wyrażał emocje, których w takim momencie trudno zawrzeć w długich przemówieniach.
Największą uwagę zwracała jednak sama urna. Miała jasny, szaroniebieski odcień oraz wysoką, smukłą formę. Jej górna część rozchodziła się symetrycznie na obie strony, a widoczne na powierzchni żłobienia przypominały rozpostarte skrzydła. W centrum można było dostrzec kształt przypominający ludzką sylwetkę. Całość przywodziła na myśl postać anioła. W otoczeniu białych kwiatów ten szczegół nabierał jeszcze bardziej osobistego i przejmującego znaczenia.
Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości przenieśli się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. O godzinie 13.00 rozpoczęło się uroczyste odprowadzenie. Żałobnicy zebrali się przy bramie nekropolii od strony ulicy Powązkowskiej 43/45, a następnie towarzyszyli operatorowi w jego ostatniej drodze.
Jeszcze przed pogrzebem rodzina wystosowała do uczestników szczególną prośbę. Bliscy poprosili, aby zamiast kupowania kwiatów i wieńców przekazać datki na rzecz Fundacji ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych. Puszki, do których można było wrzucać pieniądze, ustawiono przed kościołem oraz na cmentarzu. Ten gest pozostawał bezpośrednio związany z dramatycznymi okolicznościami ostatnich dni życia Witolda Płóciennika. Zanim jego śmierć została potwierdzona, przez kilka dni trwała bowiem intensywna akcja poszukiwawcza.
Sprawdź także: Małgorzata Kożuchowska pokazała brzuszek. Doczekała się w takim wieku
Kim był Witold Płóciennik? Stworzył zdjęcia do wielu znanych filmów i seriali
Witold Płóciennik należał do grona twórców, których nazwisko widzowie najczęściej dostrzegają dopiero na napisach końcowych, choć ich praca decyduje o wizualnym charakterze całej produkcji. Operator odpowiada za sposób, w jaki opowieść zostaje pokazana na ekranie: dobór kadrów, światła, ruchu kamery i perspektywy. Płóciennik wykonywał ten zawód przez ponad dwie dekady i pozostawił po sobie rozbudowaną filmografię obejmującą kino fabularne oraz popularne seriale.
Był absolwentem Wydziału Operatorskiego i Realizacji Telewizyjnej Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Pierwsze pozycje w jego dorobku pochodzą z końca lat 90. Pracował między innymi przy produkcjach „Całopalenie”, „Pasterz”, „Wniebowzięty”, „Mówią bloki, człowieku” oraz „Moje pieczone kurczaki”. W kolejnych latach jego nazwisko zaczęło pojawiać się przy coraz większych projektach.
Był autorem zdjęć do filmu „Cała zima bez ognia”, a następnie pracował przy takich tytułach jak „Piksele”, „Wymyk”, „Carte blanche”, „Prosta historia o morderstwie” i „Za niebieskimi drzwiami”. Każda z tych produkcji wymagała odmiennego języka wizualnego – od kameralnych dramatów po kino familijne wykorzystujące elementy fantastyki. Ta różnorodność była jednym z najbardziej charakterystycznych elementów zawodowej drogi operatora.
Płóciennik odpowiadał również za zdjęcia do głośnych filmów „Jak pies z kotem”, „Ikar. Legenda Mietka Kosza”, „Mistrz”, „Zieja”, „Na chwilę, na zawsze”, „Święto ognia” i „Przepiękne!”. Widzowie znali jego pracę także z małego ekranu. W jego filmografii znalazły się seriale „Paradoks”, „Zbrodnia”, „Ultraviolet”, „Stulecie Winnych”, „Pajęczyna”, „Minuta ciszy”, „Kruk”, „Klangor” oraz „Idź przodem, bracie”. Jednym z jego ostatnich zrealizowanych projektów były „Ołowiane dzieci”.
Jego aktywność wykraczała poza pracę bezpośrednio na planach. Witold Płóciennik stał na czele Związku Zawodowego Filmowców, utworzonego w 2021 roku. Organizacja powstała z myślą o reprezentowaniu osób pracujących przy produkcjach audiowizualnych oraz ochronie ich praw zawodowych.
Po jego śmierci przedstawiciele branży podkreślali, że polskie kino straciło doświadczonego twórcę, współpracownika i społecznika.

Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert