Afera na całą Polskę. Donald Tusk mówił o mężu Holeckiej. Dziennikarka odpowiedziała mu w Republice
Donald Tusk podczas sejmowej debaty 6 listopada wspomniał o mężu Danuty Holeckiej i interwencji policji, do której doszło 1 listopada przed cmentarzem na warszawskim Służewcu. Wypowiedź premiera wywołała reakcję dziennikarki Telewizji Republika.
Zdarzenie miało miejsce w dniu Wszystkich Świętych. Wokół interwencji pojawiły się rozbieżne relacje, a do sprawy odniosły się zarówno policja, jak i przedstawiciele rządu. Głos zabrała również sama prezenterka.
Donald Tusk wspomniał o mężu Danuty Holeckiej podczas wystąpienia w Sejmie
Sprawa, która wywołała ogólnopolskie zainteresowanie, rozpoczęła się 1 listopada. Wtedy przed cmentarzem na warszawskim Służewcu doszło do interwencji policji z udziałem Krzysztofa Dunin-Holeckiego, męża Danuty Holeckiej. Funkcjonariusze podjęli wobec niego czynności, a następnie zastosowali kajdanki. Wydarzenie szybko stało się tematem medialnych publikacji, zwłaszcza że Telewizja Republika przedstawiła własną relację z przebiegu zdarzenia.
Do sprawy odniósł się również Donald Tusk. 6 listopada, podczas sejmowej debaty nad wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, premier nawiązał do interwencji. W swojej wypowiedzi zestawił ją z wydarzeniami z udziałem Jarosława Kaczyńskiego z 2020 roku.
Ktoś uważa, że jak ma żonę w TV Republika, to może wjechać samochodem na cmentarz i dziwi się, że policja interweniuje. Ja wiem, z jakiego wzoru korzystał.
Tusk nawiązał w ten sposób do wizyty prezesa Prawa i Sprawiedliwości na Cmentarzu Powązkowskim w czasie pandemii COVID-19. W 2020 roku nekropolie były zamknięte dla odwiedzających, a Kaczyński pojawił się na Powązkach w asyście policji i funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa.
Premier wykorzystał tamto wydarzenie jako punkt odniesienia do sytuacji z udziałem męża Holeckiej. Jego słowa szybko wywołały reakcję dziennikarki. Zamiast ograniczyć się do krótkiego komentarza, przedstawiła własną relację z interwencji i zakwestionowała słowa szefa rządu.
Sprawdź także: Słynny aktor został skazany. W więzieniu brud, szczury, przemoc i przeludnienie
Danuta Holecka ostro odpowiedziała Tuskowi. Opowiedziała o interwencji policji
Danuta Holecka nie kryła emocji podczas wystąpienia na antenie Telewizji Republika. Podkreśliła, że była świadkiem interwencji i zna jej przebieg z własnej perspektywy. Odniosła się również do wcześniejszego komunikatu policji, w którym funkcjonariusze przedstawili powody podjęcia działań wobec jej męża.
Policja w swoim oświadczeniu wskazywała, że sprawa skucia w kajdanki, przewrócenia na glebę mojego męża przed cmentarzem nie ma charakteru politycznego. Chciałam w to wierzyć.
Następnie zwróciła się bezpośrednio do premiera. Zarzuciła mu wykorzystanie prywatnej sytuacji jej rodziny podczas wystąpienia w Sejmie.
Jednak pan, panie premierze, najwyraźniej uznał, że jest inaczej i wycierał pan sobie twarz moją rodziną z mównicy sejmowej, kłamiąc bezczelnie, że mój mąż wjechał na cmentarz.
Prezenterka stanowczo podkreślała, że samochód znajdował się na parkingu. Według jej relacji pojazd został pozostawiony na wyznaczonym miejscu, a ona i jej mąż korzystali z tego parkingu od dłuższego czasu.
Otóż nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz. Zaparkowaliśmy na parkingu na wyznaczonych do tego miejscach, jak każdego dnia przez dwa lata i prawie pięć miesięcy.
Holecka przedstawiła również swoją wersję przebiegu interwencji. Jak opowiadała, jej mąż wysiadł z samochodu, a jeden z policjantów próbował nakłonić go do powrotu do pojazdu. Funkcjonariusz miał zażądać dokumentów, których Krzysztof Dunin-Holecki przy sobie nie posiadał. Wtedy sytuacja miała się zaostrzyć.
Prezenterka twierdziła, że próbowała wyjaśnić funkcjonariuszom, z kim mają do czynienia. Według jej opowieści podeszła do policjanta, który odciągał rękę jej męża do tyłu, i przedstawiła zarówno siebie, jak i Krzysztofa Dunin-Holeckiego.
Na zakończenie wystąpienia Holecka skierowała do premiera jeszcze jedną wypowiedź:
Panie premierze, mimo wszystko życzę długiego życia całej pańskiej rodzinie, a zwłaszcza pańskim dzieciom. Życzę tego panu z całego serca.
Sprawdź także: Dramat, co stało się po występie polskiej gwiazdy. Kolejny koncert pilnie odwołany
Policja wyjaśniła zatrzymanie męża Holeckiej. Do sprawy wkroczył Rzecznik Praw Obywatelskich
Policja przedstawiła własną wersję wydarzeń z 1 listopada. Według komunikatu stołecznych funkcjonariuszy interwencja miała związek z naruszeniem przepisów ruchu drogowego. W rejonie cmentarza na warszawskim Służewcu obowiązywała wówczas czasowa organizacja ruchu, wprowadzona na okres Wszystkich Świętych.
Mundurowi przekazali, że kierowca wjechał w obszar objęty znakiem B-1, oznaczającym zakaz ruchu w obu kierunkach. Policja wskazała również na zachowanie mężczyzny podczas czynności służbowych. Według funkcjonariuszy miał on nie wykonywać wydawanych poleceń i odmówić podania danych osobowych.
W komunikacie policji znalazło się także wyjaśnienie dotyczące zastosowania kajdanek. Funkcjonariusze argumentowali, że środek ten miał zapobiec samowolnemu oddaleniu się mężczyzny z miejsca interwencji. Stanowisko mundurowych różniło się więc od relacji przedstawionej przez Danutę Holecką.
Do sprawy odniosła się również Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zwróciła uwagę na okoliczności interwencji i podkreślała, że jej przyczyną było zachowanie kierowcy, a nie samo pojawienie się w pobliżu nekropolii.
Sprawa znalazła również dalszy ciąg na drodze formalnej. Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie Krzysztofa Dunin-Holeckiego. Chodziło o wykroczenia związane z niestosowaniem się do znaku drogowego oraz nieudzieleniem wymaganych informacji uprawnionym funkcjonariuszom. Wskazano art. 92 par. 1 oraz art. 65 Kodeksu wykroczeń.
Zainteresowanie wzbudziło także samo użycie kajdanek. Już 2 listopada zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o przedstawienie informacji dotyczących interwencji. Poprosił między innymi o wskazanie podstaw faktycznych i prawnych zastosowania środków przymusu bezpośredniego. Rzecznik chciał poznać również szczegóły przebiegu czynności oraz uzasadnienie decyzji funkcjonariuszy. Samo wystąpienie RPO nie przesądza o nieprawidłowościach po stronie policji. Pokazuje jednak, że okoliczności zdarzenia wymagają szczegółowego wyjaśnienia.