Joanna Jabłczyńska potwierdziła radosną nowinę. I od razu wbiła szpilę Grocholi
Czasami medialne spory i show-biznesowe nieporozumienia potrafią przybrać zupełnie niespodziewany, niezwykle budujący obrót. Świetnym przykładem na to, jak zamienić atmosferę nagłego zamieszania w czyste, społeczne dobro, stała się głośna historia wokół planowanej kontynuacji kultowej komedii „Nigdy w życiu”.
Całe medialne zamieszanie rozpoczęło się od doniesień, że Joanna Jabłczyńska nie wcieli się ponownie w uwielbianą przez widzów postać Tosi. Aktorka miała dowiedzieć się o przegranym przesłuchaniu z nagłówków prasowych, nie mając wcześniej pojęcia, że w jakimkolwiek castingu w ogóle brała udział. W odpowiedzi znana pisarka Katarzyna Grochola skierowała do niej przedsądowe wezwanie do zaprzestania i usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych oraz zapłaty pięciu tysięcy złotych na cel społeczny.
Przeprosiny dla autorki książki
Joanna Jabłczyńska postanowiła jednak nie brnąć w jałowy konflikt, lecz spełnić formalne żądania z ogromną nawiązką. Opublikowała wymagane przeprosiny, przelała ustaloną kwotę na konto Fundacji Rak’n’Roll, a dodatkowo założyła otwartą zbiórkę internetową na rzecz tej samej organizacji. Efekt tej przemyślanej decyzji przeszedł najśmielsze oczekiwania. Akcja błyskawicznie zyskała wielką popularność w sieci, a suma zgromadzonych wpłat szybko przekroczyła imponującą kwotę pół miliona złotych.
Zobacz także: Dominika Chorosińska – wiek, kariera, życie prywatne, mąż, dzieci, polityka | Świat Gwiazd
Niespodziewany zwrot akcji
Cała sprawa zyskała dodatkowy, urokliwy akcent po wypowiedzi autorki książki podczas wrześniowego Festiwalu Herlinga-Grudzińskiego „Pociąg do Literatury” w Kielcach. Katarzyna Grochola, pytana o spore poruszenie internautów, tłumaczyła z dystansem, że za wielkimi emocjami w sieci stoją często specyficzne algorytmy oraz internetowe boty. Dodała też, że dawni widzowie po prostu tak bardzo polubili filmowych bohaterów, iż ta wiadomość tak mocno w nich uderzyła.
Aktorka odniosła się do tych filozoficznych rozważań z wielką pogodą ducha. W relacjach na InstaStories zauważyła, że algorytmy również chętnie wspierają finansowo szczytne cele, kwitując całą sprawę krótkim stwierdzeniem: „Pozostaje robić swoje”. Następnie w nowym nagraniu na Instagramie serdecznie podziękowała darczyńcom, zwracając się żartobliwie do „kochanych botów” i zauważając, że nigdy nie mogła tak bardzo na kogoś liczyć, po czym zwięźle zachęciła do dalszego wsparcia kultowym hasłem: „Nigdy w życiu!”.
Zobacz także: Kim jest żona Jana Frycza? Małgorzata Frycz - wiek, kariera, związek z aktorem, dzieci | Świat Gwiazd
Zamiast kłótni szczytny cel
Ta sytuacja to niezwykle pokrzepiająca i dojrzała lekcja dla całego rodzimego show-biznesu. Pokazuje bowiem, że nawet z trudnego, medialnego nieporozumienia można wyjść z ogromną klasą, dystansem i poczuciem humoru, skutecznie przekierowując uwagę opinii publicznej na szlachetny cel. Ostatecznie zamiast rozpamiętywania nieporozumień powstało coś trwałego i wartościowego, co przyniesie realną pomoc osobom potrzebującym wsparcia w walce z chorobą.
Skompletuj najlepszą szkolną wyprawkę w supercenach w MediaExpert