"Joe ma raka, umrze". Zrozpaczona żona Bidena przerwała milczenie
Joe Biden to amerykański polityk Partii Demokratycznej, który w latach 2021–2025 pełnił funkcję 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Po zakończeniu prezydentury były przywódca USA pozostaje jednak w centrum zainteresowania opinii publicznej, tym razem przede wszystkim ze względu na stan zdrowia. W maju 2025 roku u Bidena zdiagnozowano agresywną postać raka prostaty, który zdążył rozprzestrzenić się na kości.
Jego żona Jill Biden w najnowszym wywiadzie otwarcie opowiedziała o strachu, jaki towarzyszy jej każdego dnia. Była pierwsza dama przyznała, że trudno jej wyobrazić sobie życie bez ukochanego męża. Jednocześnie podkreśliła, że oboje starają się skupiać na wspólnym czasie i rzeczach, które wciąż dają im radość. Jill zdradziła również, że każdego ranka modli się do zmarłego syna Beau, prosząc go o wsparcie dla rodziny.
Joe Biden – prezydent USA i polityk z wieloletnim doświadczeniem
Joe Biden przez dekady należał do najważniejszych postaci amerykańskiej Partii Demokratycznej. Zanim został prezydentem, przez wiele lat zasiadał w Senacie, a następnie w latach 2009–2017 był wiceprezydentem u boku Baracka Obamy. W 2020 roku wygrał wybory prezydenckie, pokonując Donalda Trumpa, i w styczniu 2021 roku został zaprzysiężony jako 46. prezydent Stanów Zjednoczonych.
Jego kadencja trwała do stycznia 2025 roku. Biden pozostawał wówczas jednym z najważniejszych przywódców demokratycznego świata, a jego prezydentura przypadła na czas licznych kryzysów i międzynarodowych napięć.
Życie prywatne polityka od dawna było jednak naznaczone również ogromnymi tragediami. Szczególnie bolesna była śmierć jego syna Beau, który zmarł w 2015 roku w wieku 46 lat po walce z chorobą nowotworową. Dziś wspomnienie o nim ponownie nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ Joe sam mierzy się z poważną chorobą.
Zobacz także: "Diagnoza nowotworowa". Ujawniono, dlaczego Harry wraca do Wielkiej Brytanii. W tle król

Jill Biden mówi o strachu
W maju 2025 roku biuro byłego prezydenta poinformowało, że Joe Biden ma agresywnego raka prostaty z przerzutami do kości. Chorobę określono jako zaawansowaną, a lekarze rozpoczęli leczenie.
W sierpniu 2026 roku Jill Biden zdecydowała się opowiedzieć o sytuacji znacznie bardziej osobiście. W podcaście „The Jamie Kern Lima Show” przyznała, że myśl o utracie męża jest dla niej niezwykle trudna.
Oczywiście, że się boję! Przecież Joe jest ode mnie o prawie dziesięć lat starszy. Przy takiej chorobie... po prostu nie możesz pozwolić swoim myślom iść w tamtą stronę. Nie potrafisz wyobrazić sobie życia bez ukochanej osoby, ale przecież wiesz, że ona umrze - tak samo, jak wiem, że ja umrę. Częściowo musisz to po prostu zaakceptować – wyznała poruszona Jill.
Była pierwsza dama podkreśliła jednocześnie, że wraz z mężem starają się nie pozwolić, by choroba odebrała im radość z codzienności.
Patrzymy na to tak: “Joe ma raka. Umrze, więc wyciągnijmy jak najwięcej z każdego momentu. Bądźmy razem, znajdźmy rzeczy, które dają nam radość”. Musimy uczynić z tego pozytywną drogę, bo jak inaczej z tym żyć na co dzień? Nie da się, to zbyt ciężkie – dodała.
Zobacz także: Mandaryna i Michał szaleją w objęciach, a u Poli dramat. Pokazała zdjęcie z kliniki
Jill Biden modli się do zmarłego Beau
W rozmowie pojawił się także niezwykle osobisty wątek dotyczący Beau Bidena. Syn Joe Bidena zmarł w 2015 roku po walce z nowotworem mózgu. Dla całej rodziny jego odejście było ogromną tragedią, a Jill przyznała, że do dziś czuje jego obecność.
W obliczu choroby Joe Biden jeszcze częściej zwraca się myślami do zmarłego pasierba.
Modlę się do Beau każdego ranka. Czasami czuję frustrację i mówię: "Beau, gdzie jesteś? Potrzebuję cię…” – wyznała.
Jill mówiła również, że wierzy, iż Beau w pewien sposób nadal jest obecny w ich życiu.
Dla rodziny Bidenów obecna sytuacja jest więc bolesnym powrotem do doświadczeń, które znają aż nazbyt dobrze. Jill nie ukrywa strachu, ale jednocześnie stara się koncentrować na teraźniejszości. Jak wynika z jej słów, najważniejsze jest teraz wspólne przeżywanie każdego dnia i czerpanie radości z chwil spędzanych razem.
